Chciałbym się podzielić z Wami pewnym spostrzeżeniem, którego byłem świadkiem podczas moich warsztatów z prezentacji jakiś czas temu.Odbywało się właśnie pierwsze spotkanie tzw. briefujące uczestników co do celów i oczekiwań grupy podczas cyklu warsztatów w ramach Akademii Prezentacji. Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Przedstawiłem moją propozycję wspomnianego programu, który obejmował różne aspekty związane z sztuką prezentacji. Moją pozorną pewność, że zaprezentowany pomysł okazał się trafiony rozwiał jeden z uczestników, kiedy pod koniec spotkania, zwyczajowo upewniam się czy wszystkie wątpliwości i pytania nie pozostają bez odpowiedzi, powiedział: ….nie no wszystko ok, ale czego mnie Pan chce jeszcze nauczyć? Ja zrobiłem już ponad 5000 prezentacji i nie wydaje mi się abym mógł się dowiedzieć czegoś nowego.! (dodam, że uczestnik przewyższał mnie również wiekiem o dobre 15 lat) Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.
Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________
12.12.2012
"Kolorowe" prezentacje
Tekst: Marek Ignyś, Bayer Polska.
Chciałbym się podzielić z Wami pewnym spostrzeżeniem, którego byłem świadkiem podczas moich warsztatów z prezentacji jakiś czas temu.Odbywało się właśnie pierwsze spotkanie tzw. briefujące uczestników co do celów i oczekiwań grupy podczas cyklu warsztatów w ramach Akademii Prezentacji. Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Przedstawiłem moją propozycję wspomnianego programu, który obejmował różne aspekty związane z sztuką prezentacji. Moją pozorną pewność, że zaprezentowany pomysł okazał się trafiony rozwiał jeden z uczestników, kiedy pod koniec spotkania, zwyczajowo upewniam się czy wszystkie wątpliwości i pytania nie pozostają bez odpowiedzi, powiedział: ….nie no wszystko ok, ale czego mnie Pan chce jeszcze nauczyć? Ja zrobiłem już ponad 5000 prezentacji i nie wydaje mi się abym mógł się dowiedzieć czegoś nowego.! (dodam, że uczestnik przewyższał mnie również wiekiem o dobre 15 lat)
Chciałbym się podzielić z Wami pewnym spostrzeżeniem, którego byłem świadkiem podczas moich warsztatów z prezentacji jakiś czas temu.Odbywało się właśnie pierwsze spotkanie tzw. briefujące uczestników co do celów i oczekiwań grupy podczas cyklu warsztatów w ramach Akademii Prezentacji. Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Przedstawiłem moją propozycję wspomnianego programu, który obejmował różne aspekty związane z sztuką prezentacji. Moją pozorną pewność, że zaprezentowany pomysł okazał się trafiony rozwiał jeden z uczestników, kiedy pod koniec spotkania, zwyczajowo upewniam się czy wszystkie wątpliwości i pytania nie pozostają bez odpowiedzi, powiedział: ….nie no wszystko ok, ale czego mnie Pan chce jeszcze nauczyć? Ja zrobiłem już ponad 5000 prezentacji i nie wydaje mi się abym mógł się dowiedzieć czegoś nowego.! (dodam, że uczestnik przewyższał mnie również wiekiem o dobre 15 lat) 7.12.2012
Spójność emocji i treści
Tekst: Bogumiła Jankowska, Kredyt Bank
Lektura listopadowych wpisów na blogu oraz niedawne doświadczenie pewnego biznesowego spotkania wypełnionego prezentacjami natchnęło mnie do pewnych przemyśleń. Dotarło do mnie po raz kolejny, jak niezwykle trzeba uważać na myśli, emocje, przekonania i nastawienia występując podczas prezentacji w parze, a już nie daj Boże jak należy mieć się na uwadze stojąc na scenie np. we trójkę.
Lektura listopadowych wpisów na blogu oraz niedawne doświadczenie pewnego biznesowego spotkania wypełnionego prezentacjami natchnęło mnie do pewnych przemyśleń. Dotarło do mnie po raz kolejny, jak niezwykle trzeba uważać na myśli, emocje, przekonania i nastawienia występując podczas prezentacji w parze, a już nie daj Boże jak należy mieć się na uwadze stojąc na scenie np. we trójkę.
28.11.2012
Trzy sposoby na dobą prezentację, czyli jak się wyróżnić z tłumu
Tekst: Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
Zwabieni tytułem, okładką lub zasłyszanym fragmentem sięgamy po książkę oczekując, że nas wciągnie i zaintryguje. Czasami jednak jest tak, że w miarę upływu czasu spędzonego przy lekturze zamiast zaciekawienia pojawia się rozczarowanie. Wtedy, narzekając pod nosem rzucamy książkę w kąt. Mnie niedawno przydarzyło się coś podobnego i nie w kontekście literatury, ale prezentacji publicznej, czyli problematyki podejmowanej na naszym blogu. Posłuchajcie.
Zwabieni tytułem, okładką lub zasłyszanym fragmentem sięgamy po książkę oczekując, że nas wciągnie i zaintryguje. Czasami jednak jest tak, że w miarę upływu czasu spędzonego przy lekturze zamiast zaciekawienia pojawia się rozczarowanie. Wtedy, narzekając pod nosem rzucamy książkę w kąt. Mnie niedawno przydarzyło się coś podobnego i nie w kontekście literatury, ale prezentacji publicznej, czyli problematyki podejmowanej na naszym blogu. Posłuchajcie.
15.11.2012
Cui bono?*
Tekst: Włodzimierz Tasak, WBST
Zdaję sobie sprawę z tego, że są różne rodzaje wystąpień publicznych, które mają różne cele. Jednak niezależnie od tego sądzę, że warto wziąć pod uwagę cel, jaki przyświeca samemu mówcy lub inaczej mówiąc, efekt, jaki chciałby osiągnąć w odniesieniu do swoich słuchaczy.
Są mówcy, którzy chcą oszołomić słuchaczy – ekspresją przemawiania, błyskotliwością stwierdzeń albo ich kontrowersyjnością. Innym zależy na tym, by zrobić wrażenie swoją kompetencją, starają się więc powiedzieć coś wyjątkowego lub w taki sposób, w jaki nikt tego jeszcze zrobił. Są też tacy, którzy chcą, by ich odbiorcy dobrze się bawili. Sypią więc żartami i porywają swoją witalnością.
Zdaję sobie sprawę z tego, że są różne rodzaje wystąpień publicznych, które mają różne cele. Jednak niezależnie od tego sądzę, że warto wziąć pod uwagę cel, jaki przyświeca samemu mówcy lub inaczej mówiąc, efekt, jaki chciałby osiągnąć w odniesieniu do swoich słuchaczy.
Są mówcy, którzy chcą oszołomić słuchaczy – ekspresją przemawiania, błyskotliwością stwierdzeń albo ich kontrowersyjnością. Innym zależy na tym, by zrobić wrażenie swoją kompetencją, starają się więc powiedzieć coś wyjątkowego lub w taki sposób, w jaki nikt tego jeszcze zrobił. Są też tacy, którzy chcą, by ich odbiorcy dobrze się bawili. Sypią więc żartami i porywają swoją witalnością.
7.11.2012
Trema eliminuje vs. eliminuj tremę
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Nie, nie, to nie przysłowiowa bułka z masłem. Skoro owa, nagle atakująca przypadłość, może zniszczyć nasze plany, utrudnić funkcjonowanie. Niekiedy trwale uniemożliwia wykonywanie ulubionej profesji, to nie można powiedzieć, że jest to przysłowiowa … Czy przesadzam w takim przedstawieniu tremy? Otóż, niedawno przeczytałem wywiad z Izabellą Trojanowską, która m.in. powiedziała: „Nasz zawód ma wiele trudnych punktów, ale najtrudniejszym jest trema. Kilka bardzo zdolnych osób musiało zrezygnować z zawodu, bo nie wytrzymywały napięcia. Trema powodowała, że zapominali tekstu, dostawali arytmię, amok”. Czyli, są ludzie, którzy, tak mocno doświadczają destrukcyjnego wypływu tremy, że rezygnują z wymarzonego zawodu i porzucają ulubioną profesję, zaś większość z nas - mniej lub bardziej umiarkowanie - przypomina sobie o jej istnieniu podczas swoich wystąpień.
| Baron Münchhausen |
2.11.2012
Sztuka dobrego lądowania
Tekst: Przemysław Kopyto, UCB Pharma
Podobno najlepsze wystąpienia to te, które wyglądają na zupełnie naturalne i spontaniczne, ale które w rzeczywistości są produktem wielu godzin, a może i dni, przygotowań, prób i powtórek. Ale czy oznacza to, że każde wystąpienie nie poprzedzone długim czasem żmudnych przygotowań jest skazane na porażkę? A co jeżeli nie mam wystarczająco dużo czasu na przygotowania? Na którą część wystąpienia zwrócić największą uwagę i przygotować ją najlepiej?
Niektórzy uważają, że najważniejszy jest początek, bo to on decyduje, czy słuchacz podąży za mówcą, czy nie. Inni twierdzą, że bez soczystego rozwinięcia i dobrej argumentacji – nic się nie da osiągnąć. Jednak to trochę niedoceniane zakończenie decyduje o tym, co ci, którzy dotrwali do końca zabiorą ze sobą, z czym wyjdą, o czym będą myśleć i jakie decyzje podejmą. Wielu mówców nie osiąga swoich celów tylko dlatego, że po dobrym locie nie potrafią w odpowiednim momencie miękko, ale zdecydowanie wylądować. Bardzo wiele dobrych wystąpień pozostawia niedosyt, czy wręcz niesmak, z powodu rozwlekłego zakończenia i braku pointy. Bywają wreszcie i takie, z których nie pamiętamy prawie nic - poza jednym celnym zdaniem wypowiedzianym na koniec.
Trzeba wiedzieć, jak zacząć. Trzeba umieć rozwinąć argumentację. Ale zakończenie trzeba mieć po prostu gotowe. A jeśli planujemy pewne formy interakcji – to najlepiej nawet kilka…
Podobno najlepsze wystąpienia to te, które wyglądają na zupełnie naturalne i spontaniczne, ale które w rzeczywistości są produktem wielu godzin, a może i dni, przygotowań, prób i powtórek. Ale czy oznacza to, że każde wystąpienie nie poprzedzone długim czasem żmudnych przygotowań jest skazane na porażkę? A co jeżeli nie mam wystarczająco dużo czasu na przygotowania? Na którą część wystąpienia zwrócić największą uwagę i przygotować ją najlepiej?
Niektórzy uważają, że najważniejszy jest początek, bo to on decyduje, czy słuchacz podąży za mówcą, czy nie. Inni twierdzą, że bez soczystego rozwinięcia i dobrej argumentacji – nic się nie da osiągnąć. Jednak to trochę niedoceniane zakończenie decyduje o tym, co ci, którzy dotrwali do końca zabiorą ze sobą, z czym wyjdą, o czym będą myśleć i jakie decyzje podejmą. Wielu mówców nie osiąga swoich celów tylko dlatego, że po dobrym locie nie potrafią w odpowiednim momencie miękko, ale zdecydowanie wylądować. Bardzo wiele dobrych wystąpień pozostawia niedosyt, czy wręcz niesmak, z powodu rozwlekłego zakończenia i braku pointy. Bywają wreszcie i takie, z których nie pamiętamy prawie nic - poza jednym celnym zdaniem wypowiedzianym na koniec.
Trzeba wiedzieć, jak zacząć. Trzeba umieć rozwinąć argumentację. Ale zakończenie trzeba mieć po prostu gotowe. A jeśli planujemy pewne formy interakcji – to najlepiej nawet kilka…
18.10.2012
Pytanie retoryczne nt. sytuacji Hillary Clinton
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Zawsze
natrafiałem na tę trudność. Widziałem swoją nieporadność, przy próbie
wyjaśnienia roli pytań retorycznych w wystąpieniu. No, bo jak tu nie wpaść w
objęcia banału? Jak pytać, bez natrętnego dydaktyzmu? Pytać, i nie ugrzęznąć w
dusznej atmosferze patosu? Oczywiście, zawsze mogłem przywołać wyśmienitą mowę Marcusa
Cycerona „Przeciw Katylinie”. Odwołać się do tego inteligentnego,
dramatycznego, frontalnego ataku, jaki Wielki Senator przypuścił na
krwiożerczego tyrana, Katylinę! Ale… wypowiedź ta - która powszechnie zaliczana jest
w poczet największych mów historii - wygłoszono dość dawno i trąci trochę
myszką.
Zawsze
natrafiałem na tę trudność. Widziałem swoją nieporadność, przy próbie
wyjaśnienia roli pytań retorycznych w wystąpieniu. No, bo jak tu nie wpaść w
objęcia banału? Jak pytać, bez natrętnego dydaktyzmu? Pytać, i nie ugrzęznąć w
dusznej atmosferze patosu? Oczywiście, zawsze mogłem przywołać wyśmienitą mowę Marcusa
Cycerona „Przeciw Katylinie”. Odwołać się do tego inteligentnego,
dramatycznego, frontalnego ataku, jaki Wielki Senator przypuścił na
krwiożerczego tyrana, Katylinę! Ale… wypowiedź ta - która powszechnie zaliczana jest
w poczet największych mów historii - wygłoszono dość dawno i trąci trochę
myszką. 9.10.2012
Feedback na temat twojego wystąpienia. Przeszukiwanie sieci
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Mężczyzna leniwe przecierał ladę, gdy do baru wszedł mały chłopiec, przywitał się, poprosił o żeton, a następnie podszedł do wysoko zawieszonego aparatu i aby wykręcić numer, sięgnął po pustą skrzynkę. Stanął na niej i rozpoczął rozmowę: Dzień dobry, dzwonię w sprawie strzyżenia trawników - powiedział. W słuchawce odezwał się kobiecy głos: Nie, dziękuje już mam osobę, która się tym zajmuje. A co Pani powie - kontynuował chłopak - jeżeli zaproponuje cenę niższą od tej osoby, która u Pani pracuje? Nie, dziękuje chłopcze – odpowiedziała Pani. Ten jednak nie dawał za wygraną i ciągnął rozmowę dalej: A jeżeli do tej ceny dodam jeszcze sprzątanie w garażu? Nie, ja naprawdę jestem zadowolona z tego co mam, do widzenia!
![]() |
| Rybak. Leon Wyczółkowski |
4.10.2012
Feedback mówcy
Tekst: Marcin Korowaj, Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy.
Na ogół nie lubimy, gdy ktoś nas ocenia, poddaje weryfikacji. Może to wynikać m.in. z naszej obawy przed blamażem czy utratą autorytetu. A co ciekawe, najlepsi mówcy na świecie zabiegają w szczególny sposób o weryfikację swoich wystąpień, czyli tzw. feedback (opinię, radę, informację zwrotną). Dlaczego to czynią? Między innymi dlatego, że są świadomi tego, iż dobre wystąpienie publiczne rodzi się w ogniu konstruktywnej krytyki. Jak zatem zorganizować skuteczny feedback swojego wystąpienia?
Na ogół nie lubimy, gdy ktoś nas ocenia, poddaje weryfikacji. Może to wynikać m.in. z naszej obawy przed blamażem czy utratą autorytetu. A co ciekawe, najlepsi mówcy na świecie zabiegają w szczególny sposób o weryfikację swoich wystąpień, czyli tzw. feedback (opinię, radę, informację zwrotną). Dlaczego to czynią? Między innymi dlatego, że są świadomi tego, iż dobre wystąpienie publiczne rodzi się w ogniu konstruktywnej krytyki. Jak zatem zorganizować skuteczny feedback swojego wystąpienia?
1.10.2012
O budowaniu pewności siebie
Tekst: Anna Dąbrowska, Grupa Onet.pl
Rozpocznę może nietypowo - kiedy myślałam o temacie na kolejny wpis poznałam Igora… I dalej będzie to historia z happy endem o… poprowadzonej z sukcesem prezentacji. Jest wiele sposobów na sukces w prezentacji – ja chcę Wam przedstawić sposób Igora.
Igor jest programistą i właśnie wygłosił z sukcesem prezentację na dużej konferencji. Poprosiłam, żeby podzielił się swoimi spostrzeżeniami i powiedział co w jego przypadku pozwoliło mu odnieść sukces – oto jego spostrzeżenia.
Rozpocznę może nietypowo - kiedy myślałam o temacie na kolejny wpis poznałam Igora… I dalej będzie to historia z happy endem o… poprowadzonej z sukcesem prezentacji. Jest wiele sposobów na sukces w prezentacji – ja chcę Wam przedstawić sposób Igora.
Igor jest programistą i właśnie wygłosił z sukcesem prezentację na dużej konferencji. Poprosiłam, żeby podzielił się swoimi spostrzeżeniami i powiedział co w jego przypadku pozwoliło mu odnieść sukces – oto jego spostrzeżenia.
26.09.2012
Umiejętność zapinania koszuli, czyli o granicach wstępu
Tekst: Radek Głowacki; EdisonTeam.pl
Do prezentacji prezesa Microsoftu, Steve’a Ballmera zadałem dwa pytania. Z jednym uporałem się w moim ostatnim wpisie. Dzisiaj czas na drugie: „Na co mówca może sobie pozwolić podczas wystąpienia? Ile i co może zrobić, by nie był odebranym - jak mówi porzekadło - jako pijany wśród trzeźwych?”. Nadesłane odpowiedzi zgadzały się z opiniami, jakie usłyszałem ostatnio od redaktorów naczelnych lokalnych dzienników podczas szkolenia z wystąpień publicznych. Po obejrzeniu rozbieganego prezesa zdecydowana większość była zgodna w odbiorze. Jednak pytanie o granice tego, co można, a czego nie we wstępie wystąpienia rozpoczęło bardzo ożywiona dyskusję. Podczas niej padało wiele pomysłów.
Do prezentacji prezesa Microsoftu, Steve’a Ballmera zadałem dwa pytania. Z jednym uporałem się w moim ostatnim wpisie. Dzisiaj czas na drugie: „Na co mówca może sobie pozwolić podczas wystąpienia? Ile i co może zrobić, by nie był odebranym - jak mówi porzekadło - jako pijany wśród trzeźwych?”. Nadesłane odpowiedzi zgadzały się z opiniami, jakie usłyszałem ostatnio od redaktorów naczelnych lokalnych dzienników podczas szkolenia z wystąpień publicznych. Po obejrzeniu rozbieganego prezesa zdecydowana większość była zgodna w odbiorze. Jednak pytanie o granice tego, co można, a czego nie we wstępie wystąpienia rozpoczęło bardzo ożywiona dyskusję. Podczas niej padało wiele pomysłów.
20.09.2012
Prezentacja, czy autoprezentacja? Narcyzm
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Właśnie wysłuchałem wywiadu ze znanym polskim ekonomistą, nazwiska nie ujawnię, bo będzie ciut za złośliwie, ale na potrzeby naszej analizy niech będzie to profesor Trójkątko.
Otóż, profesor Trójkątko wrócił właśnie z Kuby. Na początku rozmowy, dziennikarz nawiązuje do tego zdarzenia i mówi: „Dowiedziałem się, że był Pan na Kubie”. I tu wstrzymam całą akcję i podam Wam zadanie: jak można pociągnąć rozmowę dalej, odnosząc się do tego zagajenia? Ktoś mógłby powiedzieć: „Tak, rzeczywiście byłem, to bardzo piękny kraj”, lub: „Tak, byłem tam w sprawach…”, ale nie nasz narcyz. Posłuchajcie, co ów potrafi zrobić z takim prostym wprowadzeniem (cytuje z pamięci):
Właśnie wysłuchałem wywiadu ze znanym polskim ekonomistą, nazwiska nie ujawnię, bo będzie ciut za złośliwie, ale na potrzeby naszej analizy niech będzie to profesor Trójkątko.
Otóż, profesor Trójkątko wrócił właśnie z Kuby. Na początku rozmowy, dziennikarz nawiązuje do tego zdarzenia i mówi: „Dowiedziałem się, że był Pan na Kubie”. I tu wstrzymam całą akcję i podam Wam zadanie: jak można pociągnąć rozmowę dalej, odnosząc się do tego zagajenia? Ktoś mógłby powiedzieć: „Tak, rzeczywiście byłem, to bardzo piękny kraj”, lub: „Tak, byłem tam w sprawach…”, ale nie nasz narcyz. Posłuchajcie, co ów potrafi zrobić z takim prostym wprowadzeniem (cytuje z pamięci):
11.09.2012
Dwie płaszczyzny percepcji prezentera przez słuchacza
Tekst: Radek Głowacki; EdisonTeam.pl
Tydzień temu zaprezentowałem obejrzenie fragmentu prezentacji, dokładniej wstępu, prezesa Microsoftu Steve’a Ballmera. Dzisiaj, na podstawie otrzymanych odpowiedzi, prześledzę, co działo się w głowach osób oglądających to wystąpienie. Jakie procesy poznawcze, oparte na skojarzeniach i wnioskowaniu, w tym czasie miały miejsce? Z nadesłanych opinii, za które dziękuję, wyłania się interesujący i pouczający obraz. Okazuje się, że odbiorca prezentacji musi wykonać pewną pracę, na co najmniej dwóch płaszczyznach.
Tydzień temu zaprezentowałem obejrzenie fragmentu prezentacji, dokładniej wstępu, prezesa Microsoftu Steve’a Ballmera. Dzisiaj, na podstawie otrzymanych odpowiedzi, prześledzę, co działo się w głowach osób oglądających to wystąpienie. Jakie procesy poznawcze, oparte na skojarzeniach i wnioskowaniu, w tym czasie miały miejsce? Z nadesłanych opinii, za które dziękuję, wyłania się interesujący i pouczający obraz. Okazuje się, że odbiorca prezentacji musi wykonać pewną pracę, na co najmniej dwóch płaszczyznach.
6.09.2012
Nauka baletu c.d. – jak nie zrobić kroku w tył?
Tekst: Tomasz Kryński, Bayer
W moim ostatnim wpisie (http://www.stoslow.pl/2012/02/abypodzielic-sie-z-wami-moimi.html) porównałem naukę technik prezentacji do nauki baletu. Zakończyłem dość banalnym stwierdzeniem, które brzmiało: „Jednak bez względu na to jakie predyspozycje, jaki talent, jaki potencjał baletowy czy prezentacyjny ktoś posiada jest coś bez czego wysokiej formy nie da się utrzymać , to praktyka.”
Dziś rano pomyślałem sobie o zbliżającym się wielkimi krokami warsztacie, który mam poprowadzić i… przestraszyłem się. Dlaczego? Od kilku miesięcy charakter mojej pracy diametralnie się zmienił i nie mam już tak często możliwości przeprowadzenia warsztatu i wielu okazji do bycia prelegentem. Te cztery miesiące w byciu menedżerem, w stosunku do sześcioletniej kariery trenerskiejto przerwa w praktykowaniu. Oczywiście, ktoś mógłby ją nazwać chwilą, małą przerwą… a jednak. Ale w tematyce poruszanej na tym blogu to krok w tył. I przyjdzie mi się trochę napocić by wrócić do poprzedniej formy, lecz jak mawia jeden z moich kolegów „ważne są czyny odważne!”.
Podsumowując, cytat z początku mojego wywodu ani trochę nie jest banałem, to święta prawda!
W moim ostatnim wpisie (http://www.stoslow.pl/2012/02/abypodzielic-sie-z-wami-moimi.html) porównałem naukę technik prezentacji do nauki baletu. Zakończyłem dość banalnym stwierdzeniem, które brzmiało: „Jednak bez względu na to jakie predyspozycje, jaki talent, jaki potencjał baletowy czy prezentacyjny ktoś posiada jest coś bez czego wysokiej formy nie da się utrzymać , to praktyka.”
Dziś rano pomyślałem sobie o zbliżającym się wielkimi krokami warsztacie, który mam poprowadzić i… przestraszyłem się. Dlaczego? Od kilku miesięcy charakter mojej pracy diametralnie się zmienił i nie mam już tak często możliwości przeprowadzenia warsztatu i wielu okazji do bycia prelegentem. Te cztery miesiące w byciu menedżerem, w stosunku do sześcioletniej kariery trenerskiejto przerwa w praktykowaniu. Oczywiście, ktoś mógłby ją nazwać chwilą, małą przerwą… a jednak. Ale w tematyce poruszanej na tym blogu to krok w tył. I przyjdzie mi się trochę napocić by wrócić do poprzedniej formy, lecz jak mawia jeden z moich kolegów „ważne są czyny odważne!”.
Podsumowując, cytat z początku mojego wywodu ani trochę nie jest banałem, to święta prawda!
28.08.2012
O nie wylewaniu dziecka z kąpielą, czyli jak zapalić dusze słuchaczy podczas przemowy?
Tekst: Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
„Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę” pisał Eklezjasta, innymi słowy wszystko ma swój początek i koniec - również przemawianie na forum. Dziś o tym pierwszym, o początku, o roli wstępu w prezentacji. Zanim myśl, najpierw małe zadanie. Proszę o obejrzenie fragmentu wystąpienia (około minuty) prezesa Microsoftu Steve’a Ballmera, które znajdziecie tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=EHCRimwRGLs.
Teraz proszę zanotować odpowiedź na pytanie - czy mówca przyciągnął moją uwagę? Następnie proszę wypisać trzy pierwsze myśli/odczucia na temat mówcy i jego (wstępu do) prezentacji. Jeśli to zrobiliście to możemy iść dalej.
![]() |
| Steve Ballmer |
Teraz proszę zanotować odpowiedź na pytanie - czy mówca przyciągnął moją uwagę? Następnie proszę wypisać trzy pierwsze myśli/odczucia na temat mówcy i jego (wstępu do) prezentacji. Jeśli to zrobiliście to możemy iść dalej.
16.08.2012
Wystąpienie publiczne z poczuciem humoru cz. 5. Uwagi końcowe
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Pewnie i Wam zdarzyła się taka oto sytuacja. Otóż, ktoś próbuje powiedzieć o jakieś rzeczy bardzo prosto i – jakby w podzięce – spotyka się z pretensjami, że „życie przecież nie jest takie zero-jedynkowe ba, jest złożone, a tu takie banalne zasady!”, więc ów mówiący – by zaradzić sytuacji i wyjść naprzeciw oczekiwaniom swojego rozmówcy – wchodzi głębiej. Pokazuje niuanse, wnikliwie analizuje złożoną sytuację i wtedy – jakby po raz drugi w podzięce – słyszy: „to za bardzo skomplikowane, by mogło działać!” i w ogóle boli już głowa od tych zawiłości! Więc dzisiaj ja, uroczyście, od progu oświadczam –„dziś głowa ma boleć!”. Będzie trudniej, zawiło, a może i głębiej. Chciałbym się podzielić tym, co dodatkowo odkryłem analizując temat poczucia humoru.
Pewnie i Wam zdarzyła się taka oto sytuacja. Otóż, ktoś próbuje powiedzieć o jakieś rzeczy bardzo prosto i – jakby w podzięce – spotyka się z pretensjami, że „życie przecież nie jest takie zero-jedynkowe ba, jest złożone, a tu takie banalne zasady!”, więc ów mówiący – by zaradzić sytuacji i wyjść naprzeciw oczekiwaniom swojego rozmówcy – wchodzi głębiej. Pokazuje niuanse, wnikliwie analizuje złożoną sytuację i wtedy – jakby po raz drugi w podzięce – słyszy: „to za bardzo skomplikowane, by mogło działać!” i w ogóle boli już głowa od tych zawiłości! Więc dzisiaj ja, uroczyście, od progu oświadczam –„dziś głowa ma boleć!”. Będzie trudniej, zawiło, a może i głębiej. Chciałbym się podzielić tym, co dodatkowo odkryłem analizując temat poczucia humoru.8.08.2012
Wystąpienie publiczne z poczuciem humoru cz. 4. Pięć korzyści cd
Tekst: Marek Stączek; EdisonTeam.pl
Pozostało nam jeszcze omówienie trzech kolejnych korzyści wynikających z zastosowania poczucia humoru w prezentacji.
3. Uwaga słuchaczy. Jak pewnie się zgodzicie śmieszna i trafna wypowiedź pobudza emocje, a te z kolei pozwalają nam na utrzymanie wysokiego poziomu uwagi słuchacza. Uwagi, czyli psychicznej funkcji, która jest kluczowa w procesie przyjmowania informacji i uczenia się. Warto pamiętać, że jeżeli człowiek nie skoncentruje na czymś uwagi, to tego nie widzi!
William James, w klasycznej już definicji tego zjawiska mówi: „Uwaga jest zawładnięciem przez umysł jednego z obiektów naszego strumienia świadomości. (…) Implikuje ona rezygnację z pewnych myśli po to, by efektywnie radzić sobie z innymi.”
Pozostało nam jeszcze omówienie trzech kolejnych korzyści wynikających z zastosowania poczucia humoru w prezentacji.
3. Uwaga słuchaczy. Jak pewnie się zgodzicie śmieszna i trafna wypowiedź pobudza emocje, a te z kolei pozwalają nam na utrzymanie wysokiego poziomu uwagi słuchacza. Uwagi, czyli psychicznej funkcji, która jest kluczowa w procesie przyjmowania informacji i uczenia się. Warto pamiętać, że jeżeli człowiek nie skoncentruje na czymś uwagi, to tego nie widzi!
William James, w klasycznej już definicji tego zjawiska mówi: „Uwaga jest zawładnięciem przez umysł jednego z obiektów naszego strumienia świadomości. (…) Implikuje ona rezygnację z pewnych myśli po to, by efektywnie radzić sobie z innymi.”
1.08.2012
Wystąpienie publiczne z poczuciem humoru cz. 3. Pięć korzyści
Tekst: Marek Stączek; EdisonTeam.pl
Starożytni nauczyciele retoryki, którym do pięt nie dorastamy mawiali: „docere – movere – delectare”, czyli: „uczyć – poruszać - bawić”. Zasadę tą odnajdujemy u Kwintyliana, w jednym z najstarszych podręczników do prezentacji („Kształcenie mówcy”). Pierwszy dyrektor retorycznej szkoły w Rzymie radził, by mówca potrafił mówić nie tylko komunikatywnie i merytoryczne, ale też ciekawie, dowcipnie i poruszająco! My, współcześni, jesteśmy zadowoleni z siebie gdy wdrapiemy się na poziom pierwszy – „docere”. Oni mówili jeszcze o dwóch poziomach, które – jakby nie było – odnoszą się do sfery uczuć: wyzwalają śmiech i zachwyt, budzą poruszenie i radość.
![]() |
| Marcus Fabius Quintilianus |
27.07.2012
Wystąpienie publiczne z poczuciem humoru cz. 2. Klasyfikacja humoru
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Na potrzeby naszej analizy, a rozprawiamy o wartości humoru w prezentacji publicznej opracowałem taką - jak mawiał ks. J. Tischner - klasyfikację od siekiery. Rzecz świeża i pewnie potrzebuje, aby ją dopracować, ale… Wyobraźcie sobie poziomą oś. Z lewej strony mamy wartość „humor nie śmieszny”, z prawej - „humor bardzo śmieszny”, czyli na razie bierzmy pod uwagę wymiar: „na ile dana wypowiedź jest w stanie rozbawić słuchacza”. Pytamy tu i oceniamy: czy opowiedziana anegdota wywołuje falę śmiechu?, na ile wygłoszony komentarz rozbawia i wyzwala eksplozję radości, czy raczej wywołuje głosy ubolewania i ciężkie westchnie? A teraz dorysujmy oś pionową.
Na potrzeby naszej analizy, a rozprawiamy o wartości humoru w prezentacji publicznej opracowałem taką - jak mawiał ks. J. Tischner - klasyfikację od siekiery. Rzecz świeża i pewnie potrzebuje, aby ją dopracować, ale… Wyobraźcie sobie poziomą oś. Z lewej strony mamy wartość „humor nie śmieszny”, z prawej - „humor bardzo śmieszny”, czyli na razie bierzmy pod uwagę wymiar: „na ile dana wypowiedź jest w stanie rozbawić słuchacza”. Pytamy tu i oceniamy: czy opowiedziana anegdota wywołuje falę śmiechu?, na ile wygłoszony komentarz rozbawia i wyzwala eksplozję radości, czy raczej wywołuje głosy ubolewania i ciężkie westchnie? A teraz dorysujmy oś pionową.
23.07.2012
Wystąpienie publiczne z poczuciem humoru cz. 1
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Powiadają - człowiek przyzna się do noszenia peruki, posiadania sztucznej szczęki, chorobliwego zmagania się łupieżem, ale nie do tego… że jest osobą pozbawioną poczucia humoru! Dlaczego? Prawdopodobny powód jest dość prosty – poczucie humoru jest w cenie! Można się przyznać do słabszej pamięci: „ostatnio coś zapominam”, niskich zdolności analitycznych: „nie potrafię tego obliczyć, jestem humanistą”, zaś do braku poczucia humoru – nigdy! Można by powiedzieć, że cecha ta jest towarem bardzo pożądanym. Lubimy osoby, które potrafią dowcipnie komentować. Chętnie przebywamy wśród tych, którzy przez swój dowcip wnoszą lekkość i swobodę. Ba, żywimy niejasne przeczucie, że poczucie humoru pozytywnie koreluje z inteligencją, a jego brak sugeruje, że z ową inteligencją jest dość kulawo. Słowem lubimy ludzi z poczuciem humoru, a szerokim łukiem omijamy ponuraków, smutasów, defetystów.
A jak sprawa poczucia humoru przedstawia się w kontekście tematu naszego bloga - wystąpień publicznych?
![]() |
| Abraham Lincoln |
A jak sprawa poczucia humoru przedstawia się w kontekście tematu naszego bloga - wystąpień publicznych?
12.07.2012
Niech Pan zamknie oczy…. czyli o umiejętności malowania słowem
Tekst: Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
Czasy, kiedy to wielkie dzieła można było kontemplować tylko w miejscach do tego przeznaczonych odeszły w niepamięć. Dzięki fotografii owe dzieła może mieć każdy w ilości nieograniczonej. Cała sprawa, mimo wielu korzyści nie obeszła się bez zarzutów, jeden z nich głosił, że fotografia obdziera sztukę z jej ‘sacrum’, czyli że spłaszcza dzieło, które w efekcie powszednieje. Trudno nie zgodzić się z tymi zastrzeżeniami. Ale, czemu to o fotografii na blogu o prezentacji? Cóż, powodu obserwacji, drodzy czytelnicy! Bo oto, jak na lekarstwo prezentacji, w czasie których prezenterzy potrafią ‘malować słowem’, Ale, nie pora na narzekanie, podejdźmy do zagadnienie z inicjatywą i postawmy pytanie?:
![]() |
| Tomasz Zimoch/Dariusz Szpakowski |
6.07.2012
Metafora w wystąpieniu minister Muchy
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Jakie korzyści płyną z zastawania tej techniki?
29.06.2012
Suspens w wystąpieniu, czyli coś więcej niż abc prezentacji
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Mój dobry znajomy przesłał mi historię, która krążyła w internecie, posłuchajcie:
Mam do Was pytanie. Nim jednak je zadam, opisze w jakich okolicznościach powstało. Otóż, moja żona Magda późno wraca do domu. Gdy ją pytam o powód - odpowiada, że musiała dłużej zostać w pracy. Gdy drążę temat: „Czy przyjechać po Ciebie kochanie?” mówi, że nie, że da sobie radę i wróci taksówką. Tydzień temu, by sprawdzić godzinę wziąłem jej telefon. Wtedy ona rzuciła się na mnie z krzykiem: „To mój prywatny telefon! Twojego nie ruszam!”. Ba, powiem Wam więcej. Gdy mam ochotę na seks, Magda kategorycznie odmawia. W nocy wychodzi z sypialni. Rozmawia z kimś przez telefon albo siedzi przy komputerze. Wczoraj postanowiłem coś z tym zrobić i zaraz po jej wyjściu z domu zacząłem ją śledzić.
Mój dobry znajomy przesłał mi historię, która krążyła w internecie, posłuchajcie:
Mam do Was pytanie. Nim jednak je zadam, opisze w jakich okolicznościach powstało. Otóż, moja żona Magda późno wraca do domu. Gdy ją pytam o powód - odpowiada, że musiała dłużej zostać w pracy. Gdy drążę temat: „Czy przyjechać po Ciebie kochanie?” mówi, że nie, że da sobie radę i wróci taksówką. Tydzień temu, by sprawdzić godzinę wziąłem jej telefon. Wtedy ona rzuciła się na mnie z krzykiem: „To mój prywatny telefon! Twojego nie ruszam!”. Ba, powiem Wam więcej. Gdy mam ochotę na seks, Magda kategorycznie odmawia. W nocy wychodzi z sypialni. Rozmawia z kimś przez telefon albo siedzi przy komputerze. Wczoraj postanowiłem coś z tym zrobić i zaraz po jej wyjściu z domu zacząłem ją śledzić.
26.06.2012
KTO mówi ˃ CO mówi
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
W serwisie informacyjnym podano, że książka Michelle Obamy znalazła się na piątym miejscu amerykańskich bestsellerów. Byłbym niesprawiedliwy w ocenie książki Pierwszej Damy Ameryki, bo książki nie czytałem, ale… tu brak wiedzy nie będzie mi przeszkadzał (sic!), bo nie o treść dzieła idzie, ale o fakt zajęcia piątego miejsca. Ów fakt potraktuje jako przyczynek do przypomnienia starej retorycznej zasady, która głosi: „Czasami ważniejsze jest KTO mówi, od tego CO mówi”. Owa prawidłowość, która podkreśla prymat mówiącego nad mówione, wypowiadającej się osoby się nad wypowiadane słowa, sprawdza się w bardzo wielu obszarach życia. Smutne? Niesprawiedliwe? Tak, trochę tak. Ale, jak pewnie się zgodzicie… z realiami się nie dyskutuje, na realia się wpływa.
No dobrze, a jak w omawianym przypadku na owe realia możemy wpłynąć? I tu też, nasza retoryka przychodzi nam z pomocą i słusznie radzi, podpowiadając: „Trzeba być KIMŚ by powiedzieć COŚ”. Czyli – w pewnym zakresie – przed każdym z nas droga stoi otworem. Każdy z prezentujących, wypowiadających się na forum może dążyć do owego KIMŚ, które zrodzi interesujące i ważne COŚ.
W serwisie informacyjnym podano, że książka Michelle Obamy znalazła się na piątym miejscu amerykańskich bestsellerów. Byłbym niesprawiedliwy w ocenie książki Pierwszej Damy Ameryki, bo książki nie czytałem, ale… tu brak wiedzy nie będzie mi przeszkadzał (sic!), bo nie o treść dzieła idzie, ale o fakt zajęcia piątego miejsca. Ów fakt potraktuje jako przyczynek do przypomnienia starej retorycznej zasady, która głosi: „Czasami ważniejsze jest KTO mówi, od tego CO mówi”. Owa prawidłowość, która podkreśla prymat mówiącego nad mówione, wypowiadającej się osoby się nad wypowiadane słowa, sprawdza się w bardzo wielu obszarach życia. Smutne? Niesprawiedliwe? Tak, trochę tak. Ale, jak pewnie się zgodzicie… z realiami się nie dyskutuje, na realia się wpływa.
No dobrze, a jak w omawianym przypadku na owe realia możemy wpłynąć? I tu też, nasza retoryka przychodzi nam z pomocą i słusznie radzi, podpowiadając: „Trzeba być KIMŚ by powiedzieć COŚ”. Czyli – w pewnym zakresie – przed każdym z nas droga stoi otworem. Każdy z prezentujących, wypowiadających się na forum może dążyć do owego KIMŚ, które zrodzi interesujące i ważne COŚ.
22.06.2012
Moje pierwsze słowa czyli o strategii dla osób o mocnych nerwach
Tekst: Justyna Zalewska, Coca-Cola HBC Polska.
„I did not like my stay here” – to były moje pierwsze słowa do organizatorów mojej wymiany młodzieżowej w kraju Kwitnącej Wiśni. Jako nastolatka nie miałam zaplanowanej strategii, po prostu chciałam przykuć ich uwagę, a potem wyrazić wdzięczność za gościnę swoim gospodarzom.
Skupiło to uwagę. Niektóre osoby zaczęły się nerwowo rozglądać próbują odczytać z twarzy innych moje intencje, niektórzy marszczyli brwi składając moje słowa na karb nieznajomości angielskiego, niektórzy zaczęli się nerwowo poruszać na krzesłach myśląc o różnicach kulturowych.
Kilka sekund wystarczyło, aby zaległa cisza i pytające spojrzenia zwróciły się na mnie.
„I loved being here!” Dalej oczywiście potoczyły się słowa podziękowania.
Strategia dla osób o mocnych nerwach, szczególnie gdy po pierwszym zdaniu wysiądzie prąd ;-) Od tamtego momentu zaczełam zagłębiać się w tajniki dobrego przekazu komunikacyjnego i muszę przyznać, że to jest fantastyczna przygoda wszechstronnie mnie rozwijająca.
„I did not like my stay here” – to były moje pierwsze słowa do organizatorów mojej wymiany młodzieżowej w kraju Kwitnącej Wiśni. Jako nastolatka nie miałam zaplanowanej strategii, po prostu chciałam przykuć ich uwagę, a potem wyrazić wdzięczność za gościnę swoim gospodarzom.
Skupiło to uwagę. Niektóre osoby zaczęły się nerwowo rozglądać próbują odczytać z twarzy innych moje intencje, niektórzy marszczyli brwi składając moje słowa na karb nieznajomości angielskiego, niektórzy zaczęli się nerwowo poruszać na krzesłach myśląc o różnicach kulturowych.
Kilka sekund wystarczyło, aby zaległa cisza i pytające spojrzenia zwróciły się na mnie.
„I loved being here!” Dalej oczywiście potoczyły się słowa podziękowania.
Strategia dla osób o mocnych nerwach, szczególnie gdy po pierwszym zdaniu wysiądzie prąd ;-) Od tamtego momentu zaczełam zagłębiać się w tajniki dobrego przekazu komunikacyjnego i muszę przyznać, że to jest fantastyczna przygoda wszechstronnie mnie rozwijająca.
20.06.2012
Polska reprezentacja a proporcjonalna prezentacja
W sobotę, szesnastego między 20:30 a 22:45 robiłem to co Wy. Wieczór spędziłem kibicując naszej drużynie. Jak wszystko się skończyło, wiemy miało być tak pięknie, a było jak zawsze. Ale, ja nie o wyczynach biało-czerwonych opowiem (bo i pewnie musiałbym tu już zakończyć), ale o sposobie komentowania meczu. Sposobie, jaki przeprowadził jeden z telewizyjnych prezenterów, a że pisać będę krytycznie, więc mniejsza o personalia. Tyle na wstęp, teraz do sedna. 13.06.2012
W emocji siła
Gdy mam powiedzieć coś NA GŁOS, zająć stanowisko, wyrazić swoje zdanie, sięgam do emocji jakie wzbudza we mnie ów temat. I wiem, że muszę go lubić, albo znienawidzić, poczuć względem niego bliskość, albo obcość, synchronię albo bunt (oczywiście trudność takiego zadania rośnie, gdy treść jest ambiwalentna, pełna sprzeczności lub pobieżnie znana). Po co to wszystko robię? Otóż, w ten sposób cały temat nabiera dla mnie większego znaczenia, łatwiej mi skierować uwagę na jego najbardziej istotne elementy, a dzięki temu wypowiedź staje się osobista, autentyczna i sugestywna! Tylko tak zbieram całą swoją SIŁĘ, którą mam i macham do TREŚCI czerwoną płachtą. Drażnię ją i podziwiam. Toczę z nią walkę lub przed nią klękam. A wtedy ona… zaczyna mi sprzyjać, łagodnieje, pozwala się okiełznać. Taka dynamika umysłu prowadzi mnie do pierwszego słowa.
dr Joanna Kantor-Martynuska; SWPS; 13 czerwca 2012r.
dr Joanna Kantor-Martynuska; SWPS; 13 czerwca 2012r.
9.06.2012
O uwodzącej sile narracji
Swój pierwszy wpis na blogu chciałabym poświęcić opowieściom wplatanym w treść wystąpienia publicznego. W mojej ocenie to jedno z efektywniejszych narzędzi podnoszących atrakcyjność prezentacji. Jak wykorzystać go skutecznie? Przede wszystkim dobrze jest, jeśli są to historie prawdziwe, osadzone w miejscu i czasie, z kolorytem, barwnie odmalowane. Konieczne jest by łączyły się sensownie z najważniejszą treścią przekazu, ilustrowały ją w sposób zapadający w pamięć, zmuszający nas do refleksji, dający jasne wskazówki w jaki sposób w przyszłości powinniśmy zadziałać. W przeciwieństwie do nudnych punktów wypisanych na slajdzie, krwista opowieść zostaje z nami na długo po zakończeniu prezentacji.
Dzięki niej możemy zabłysnąć później w towarzystwie, wzbudzić szacunek, zachwyt, zaciekawienie, rozpocząć ciekawą wymianę opinii. To pewnie jeden z powodów dla których tak je lubimy ;)
Myślę, że są one dla nas atrakcyjne również dlatego, że budują bliskość, odwołują się do tradycyjnego sposobu dzielenia się wiedzą opartego na ustnym przekazie i opowieści snutej powoli przy ognisku przez plemiennego mędrca.
Monika Hycnar - ITI Corporation; 9 czerwca 2012r.
Dzięki niej możemy zabłysnąć później w towarzystwie, wzbudzić szacunek, zachwyt, zaciekawienie, rozpocząć ciekawą wymianę opinii. To pewnie jeden z powodów dla których tak je lubimy ;)
Myślę, że są one dla nas atrakcyjne również dlatego, że budują bliskość, odwołują się do tradycyjnego sposobu dzielenia się wiedzą opartego na ustnym przekazie i opowieści snutej powoli przy ognisku przez plemiennego mędrca.
Monika Hycnar - ITI Corporation; 9 czerwca 2012r.
1.06.2012
Emigracyjna fala jako miernik jakości prezentacji
Współczesna technologia pozwala nam na coś, o czym nasi dziadowie nawet nie śnili. Mamy, na ten przykład możliwość ‘bycia’ w kilku miejscach na raz. W TV oglądamy to, co dzieje się w tym samym czasie na boisku sportowym w Niemczech, w tym samym czasie rozmawiam przez telefon z kimś, kto jest w Anglii i cytuję mu wypowiedź z e-mila, którą dostałem przed chwilą od wspólnej znajomej ze Stanów. I bezspornie w tym wszystkim jest ogromna korzyść, ale jest też … druga strona medalu. Dziś, o tej drugiej stornie – posłuchajcie proszę.
28.05.2012
Prezydent Komorowski i sztuka cytowania
9 maja Król Norwegii, Harald V odwiedził
Polskę. Podczas powitania, Bronisław Komorowski zacytował H. Ibsena mówiąc: „Ten
moim zdaniem największą ma słuszność, kto zawarł przymierze z przyszłością”.
Czyli, dziś będzie o sztuce cytowania podczas prowadzonej prezentacji.
Jest wiele korzyści wynikających z zastosowania cytatu, ja zwrócę uwagę na dwie. Po pierwsze, cytat chroni naszą wypowiedź przed monotonią. Przytaczając czyjąś wypowiedź tworzymy (w ramach naszego przekazu) pewną wielość i różnorodność. Po drugie, umieszczając w naszej prezentacji czyjeś wypowiedź tworzymy wrażenie ‘wielogłosu’, tworzymy szansę, by w monolog mógł wejść ktoś z zewnątrz, ktoś inny. Czy wreszcie, by nasz mono-log zmienił się w pewien dia-log, może … wielo-głos. Z lekką przesadą można by powiedzieć, że w czasie trwania takiej prezentacji, co pewien czas, na forum wchodzi nowa postać i zabiera głos w omawianej sprawie.
Jest wiele korzyści wynikających z zastosowania cytatu, ja zwrócę uwagę na dwie. Po pierwsze, cytat chroni naszą wypowiedź przed monotonią. Przytaczając czyjąś wypowiedź tworzymy (w ramach naszego przekazu) pewną wielość i różnorodność. Po drugie, umieszczając w naszej prezentacji czyjeś wypowiedź tworzymy wrażenie ‘wielogłosu’, tworzymy szansę, by w monolog mógł wejść ktoś z zewnątrz, ktoś inny. Czy wreszcie, by nasz mono-log zmienił się w pewien dia-log, może … wielo-głos. Z lekką przesadą można by powiedzieć, że w czasie trwania takiej prezentacji, co pewien czas, na forum wchodzi nowa postać i zabiera głos w omawianej sprawie.
25.05.2012
Świadomość siebie
Kilka tygodni temu miałam okazję poobserwować i odkryć jak kontakt trenera, prezentera
z sobą samym, swoim ciałem i emocjami jest kluczowy do jego rozwoju zawodowego i kontaktu z audytorium.
Byłam uczestnikiem szkolenia, rozwoju nigdy za wiele, rzecz dotyczyła pracy trenerskiej. Podczas warsztatów był czas na indywidualne wystąpienia uczestników. Jedna z jego uczestniczek rozpoczęła swoją prezentację drżącym i podniesionym głosem, ostrzejszym w tonie bardziej niż naturalnie. Widać było, że jest bardzo stremowana. I może właśnie to wystąpienie nie zapadło by w mojej pamięci, gdyby nie pewien fakt. Podczas omawiania jej prezentacji okazało się, że nie miała świadomości, że jej głos drży i zmienia barwę!
Prezentujacą nie miała kontaktu z swoim ciałem w stresie, nie czuła, że się zmienia jej oddech i usztywnia ruch ciało.
z sobą samym, swoim ciałem i emocjami jest kluczowy do jego rozwoju zawodowego i kontaktu z audytorium.
Byłam uczestnikiem szkolenia, rozwoju nigdy za wiele, rzecz dotyczyła pracy trenerskiej. Podczas warsztatów był czas na indywidualne wystąpienia uczestników. Jedna z jego uczestniczek rozpoczęła swoją prezentację drżącym i podniesionym głosem, ostrzejszym w tonie bardziej niż naturalnie. Widać było, że jest bardzo stremowana. I może właśnie to wystąpienie nie zapadło by w mojej pamięci, gdyby nie pewien fakt. Podczas omawiania jej prezentacji okazało się, że nie miała świadomości, że jej głos drży i zmienia barwę!
Prezentujacą nie miała kontaktu z swoim ciałem w stresie, nie czuła, że się zmienia jej oddech i usztywnia ruch ciało.
21.05.2012
Oczywista oczywistość, czyli do dziesięciu razy sztuka… część 2
Kończąc rozważania na temat wystąpień publicznych. Na co jeszcze warto, jak sądzę, zwrócić uwagę?
Po czwarte: pamiętajmy, że żyjemy w społeczeństwie wielozadaniowym, niecierpliwym, w dobie współoglądalności mediów i rozproszenia uwagi. Łatwiej i skuteczniej przemówić jest obrazem. Szukajmy więc zdjęć, grafik, infografik, plików wideo. Te do nas trafiają i zostają w pamięci na dłużej. „Prawie wszystko można powiedzieć za pomocą obrazu i dźwięku, prawie nic za pomocą słów.” (Robert Joseph Flaherty)
Po piąte: starajmy się nie zanudzić (arcytrudne!). Wielu prelegentów „bombarduje nas” statystykami swoich firm, chcąc potwierdzić, jak są znakomite. Z całą pewnością są, ale co z tych cyfr, wykresów, kolumn danych zostaje w nas? Z doświadczenia wiem, że niewiele, albo – proszę wybaczyć szczerość – nic (acz wiele zależy tu oczywiście od celu wystąpienia i oczekiwań zgromadzonego audytorium).
Po czwarte: pamiętajmy, że żyjemy w społeczeństwie wielozadaniowym, niecierpliwym, w dobie współoglądalności mediów i rozproszenia uwagi. Łatwiej i skuteczniej przemówić jest obrazem. Szukajmy więc zdjęć, grafik, infografik, plików wideo. Te do nas trafiają i zostają w pamięci na dłużej. „Prawie wszystko można powiedzieć za pomocą obrazu i dźwięku, prawie nic za pomocą słów.” (Robert Joseph Flaherty)
Po piąte: starajmy się nie zanudzić (arcytrudne!). Wielu prelegentów „bombarduje nas” statystykami swoich firm, chcąc potwierdzić, jak są znakomite. Z całą pewnością są, ale co z tych cyfr, wykresów, kolumn danych zostaje w nas? Z doświadczenia wiem, że niewiele, albo – proszę wybaczyć szczerość – nic (acz wiele zależy tu oczywiście od celu wystąpienia i oczekiwań zgromadzonego audytorium).
18.05.2012
Oczywista oczywistość, czyli słów kilka o prezentacji publicznej - cześć 1
„Nie lubię oficjalnych wystąpień” – powie większość z tych, którym przyszło w udziale, kiedykolwiek, publiczne prezentowanie danych o firmie, wygłoszenie własnego zdania przed licznym audytorium, omówienie – na kilku slajdach – arcyważnego wdrożenia, nad którym kilkunastoosobowy zespół pracował pół roku, a które trzeba opisać „krótko, treściwie i zrozumiale”. „To nie takie proste” – usłyszymy z ust szczęśliwców, którym dane było wziąć udział w konferencji w roli prelegenta (i bez znaczenia jest tu ranga wydarzenia).I rzeczywiście, nie dajmy się zwieść, rzecz do prostych nie należy.
11.05.2012
Prezentacja mojego młodego
Jesteśmy ludźmi, którzy z prezentacją mają więcej do czynienia niż przysłowiowy szary obywatel. Co więcej, nasza pomoc i zaangażowanie w powyższy temat jest i będzie stale potrzebna. Skąd ta pewność w moim głosie? Jestem ojcem piętnastoletniego syna – gimnazjalisty, człowieka o całkiem dobrze rozwiniętym poczuciu wpływu oraz samoświadomości swoich słabych stron. Kilka tygodni temu, napomknął mi, że został wyznaczony wspólnie z kolegą do przygotowania prezentacji. którą następnie ma ZAPREZENTOWAĆ przed całą klasą. Termin: za tydzień. Piotr, bo tak osobiście nazwałem go jakiś czas temu, stwierdził, że ma mnóstwo czasu, więc zajmie się tym pod koniec tygodnia. Poza tym sam temat: 'Wypadki drogowe' nie powinny stanowić problemu, bo to luzik. Ktoś z Was pewnie powie: Skąd ja to znam?
8.05.2012
O pszczołach, gestach i refleksji krytycznej
30.04.2012
Najlepiej przygotowana prezentacja może pójść źle, gdy nasz prezenter złapie "tremę"
O konieczności dokonywania prezentacji publicznych dowiedziałem się już w pierwszym dniu mojej nowej pracy w dziale marketingu...Oczywiście odpowiedziałem twierdząco na pytanie nowego szefa czy mam wysoki poziom odporności na prace z dużą grupą. Długo by opisywać moje przeżycie gdy, jako najmłodszy prowadzący stanąłem przed około 80-ma „starymi krukami”. Dodatkowym elementem podnoszącym stres była kamera, która jak zaczarowana wodziła głównie za mną. A ja zamiast koncentrować się na kontencie dbałem głównie o to, aby patrzeć prosto obiektyw.
22.04.2012
Urodzinowy 'spicz' premiera Mazowieckiego
W środę (18.04) w Pałacu Prezydenckim obchodzono 85 rocznicę urodzin, pierwszego niekomunistycznego premiera – Tadeusza Mazowieckiego. Oczywiście, Mazowiecki charyzmatycznym mówcą nie jest, ale … jego głos jest słyszany, a słowa brane pod uwagę. Przysłuchując się jego wystąpieniu zauważyłem trzy następujące rzeczy. Po pierwsze, interesujący i mądry początek. Rozpoczynając powiedział: „Powinienem powiedzieć coś ważnego. Przyszła mi do głowy tylko anegdota z początku Soboru. Jan XXIII – niezapomniany, pełen humoru papież – martwił się, co będzie z tym Soborem. Przyśnił mu się Pan Bóg i powiedział: „Giovanni, Giovanni, nie bierz się tak poważnie”. Więc, i ja sam sobie powiedziałem: „Tadeuszu nie bierz się tak poważnie!” . Efekt: rozbawienie słuchaczy, skupienie uwagi, dystans mówcy do samego siebie. Słowem, trzy punkty w pierwszej minucie wystąpienia. Po drugie, struktura prezentacji: osią całego wystąpienia była jedna myśl – „wyrażam wdzięczność”.
19.04.2012
Spotkanie z żywym człowiekiem
Pamiętam, że kiedy przed laty słuchałem moich uniwersyteckich profesorów, owszem ciekawe było dla mnie to, co powiedzą o faktach, ale najbardziej interesujące były dla mnie ich własne opinie na temat wydarzeń i ich bohaterów. W dzisiejszych czasach, kiedy dostęp do informacji stał się o wiele powszechniejszy, niż w moich czasach studenckich, trudniej jest zaskoczyć słuchaczy jakąś zupełnie nową faktografią, za to wciąż w cenie będą własne oceny przemawiającego. I nie mam tu na myśli banalnych stwierdzeń, oczywistych dla wszystkich, ale coś odważnie wychodzącego przed szereg, czasem niepokornego, odrobinę obrazoburczego. Nie dla taniego efektu, nie dla budowania wizerunku oryginała, ale po to, by zachęcić słuchaczy do tego, co jest najtrudniejszą sztuką w edukowaniu innych – szukania własnych dróg, własnych odpowiedzi, a co za tym idzie – samodzielności w myśleniu.
16.04.2012
Nie przygotowanie się do rozmowy to przygotowanie się na klęskę, czyli o roli fizyki w procesie przygotowania prezentacji
Najpierw wspomnienie z czasów szkoły podstawowej, które wywoła pewien dreszczyk emocji. Siedzimy w ławce, w klasie od fizyki. Unikamy wzroku nauczyciela/ki ponieważ zaczyna odpytywać. Co za pech! Jesteśmy ‘zaproszeni’ pod tablicę. Na miękkich nogach wychodzimy na środek i słyszymy pytanie: Jak brzmi trzecia zasada dynamiki opracowana przez sir Isaacka Newtona? Zamykamy oczy i… recytujemy (spróbujcie z głowy): Jeśli ciało A działa na ciało B siłą F, to ciało B działa na ciało A siłą o takiej samej wartości i kierunku, lecz przeciwnym zwrocie. Teraz możemy już otworzyć oczy.13.04.2012
Ludzie lubią być zabierani w podróż, czyli o urzekającej sile narracji
Sytuacja 1: Młody menedżer w dobrze skrojonym, ciemnym garniturze, jasnej koszuli i pastelowym krawacie staje przed Zarządem firmy i rozpoczyna swoje wystąpienie w sprawie propozycji projektów, które według Działu Analiz Strategicznych mają największy potencjał zwrotu z zainwestowanych nadwyżek z bieżącego roku budżetowego. Zaczyna przedstawiając rzeczową analizę sytuacji, przesłanki ekonomiczne, prognozy, wreszcie założenia wspomnianych projektów. Na zakończenie podaje możliwe wersje scenariuszy zdarzeń i prosi o opinię przedstawionych rekomendacji.
6.04.2012
"Odpowiednie dać rzeczy – słowo!" C.K. Norwid
Na początek trochę historii. Człowiek nauczył się mówić około 35000 lat temu, wedle jednej teorii, aby komunikować swoje potrzeby i przekazywać informacje o zagrożeniu, wedle drugiej, aby integrować tworzące się grupy. Niezależnie od tego jaki był pierwotny impuls powstania mowy to komunikujemy się już od tysięcy lat. Sztuka mówienia była szczególnie rozwijana przez starożytnych Greków i Rzymian, wiele wskazówek do dzisiaj jest aktualne.Dla mnie osobiście jedną z ważniejszych jest „littera docet, littera nocet”. Słowo uczy, ale także może zabić. Mam na myśli to, że słowo może zabić, nie tylko dosłownie, ale także może zabić idee. To jak mówimy, jak przekonujemy może w równym stopniu zjednać słuchaczy lub ich zniechęcić do pomysłu, projektu, idei.
Zdarzyło mi się słuchać takich mówców, którzy nieprzemyślanym jednym zdaniem lub nieadekwatnym żartem w niwecz obracali całą naprawdę dobrą prezentację. To do kogo mówimy, temat jaki poruszamy i cel jaki chcemy osiągnąć powinny wyznaczać jakiego „języka prezentacji” będziemy używać. Pamiętając, aby - tu znów przytoczę słowa C.K. Norwida - nie sprawić, aby Słowo było celem, a nie środkiem do celu.
Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; 06 kwitenia 2012r.
Zdarzyło mi się słuchać takich mówców, którzy nieprzemyślanym jednym zdaniem lub nieadekwatnym żartem w niwecz obracali całą naprawdę dobrą prezentację. To do kogo mówimy, temat jaki poruszamy i cel jaki chcemy osiągnąć powinny wyznaczać jakiego „języka prezentacji” będziemy używać. Pamiętając, aby - tu znów przytoczę słowa C.K. Norwida - nie sprawić, aby Słowo było celem, a nie środkiem do celu.
Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; 06 kwitenia 2012r.
2.04.2012
Co Sikorski zastosował w swoim exposé?
16 marca 2011 roku minister Sikorski przedstawiał swoje exposé. Chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy, które świadczą o fakcie, że szef naszej dyplomacji pracuje nad warsztatem mówcy i – co pewnie ważniejsze – widać w tym względzie duże postępy! Ba, można by powiedzieć, że wysuwa się on na czoło najlepszych publicznych spikerów. Co składnia mnie do takiego wniosku? Co zauważyłem w owym exposé? Po pierwsze, w swoim wystąpieniu Sikorski zastosował klamrę – sposob, dzięki któremu początek i koniec wypowiedzi nawiązuje do tej samej myśli, a w odbiorze słuchaczy całość tworzy zwartą kompozycję. Sikorski rozpoczął mówiąc: „Zwyczaj wygłaszania exposé wprowadził premier i minister spraw zagranicznych Ignacy Jan Paderewski. 20 lutego 1919 roku tak prezentował stan polskich spraw: „Odrodzenie Ojczyzny poczęło się w ciemności, we krwi i w bólu. ( ) Podczas gdy szczęśliwsze państwa sprzymierzone od trzech już miesięcy zupełny i pełny tryumf święcą, my jeszcze orężnie granic Ojczyzny bronić musimy”.
28.03.2012
Gadka i szmatka. Czy ważny jest ubiór w czasie wystąpienia?
Dziś będzie o wpływie szmatki na odbiór gadki, czyli o znaczeniu wyglądu mówiącego. Szef upadłego banku Lehman Brothers zwykł mawiać: „jakie ubranie, takie myślenie”, dopingując w ten sposób swoich ludzi do staranności w wyglądzie.
I rzeczywiście, podczas szkoleń, w literaturze biznesowej, na poparcie poglądu: „ubiór odgrywa ogromną rolę” przytaczanych jest wiele przykładów i historii, chociażby taka… posłuchajcie: Pewnego razu, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, Thomas Jefferson konno przyjechał do Baltimore. Zakurzony wszedł do hotelu. Ze szpicrutą w ręku podszedł do stanowiska recepcji i poprosił o pokój. Właściciel, krytycznym spojrzeniem obejrzał przybysza i powiedział:
I rzeczywiście, podczas szkoleń, w literaturze biznesowej, na poparcie poglądu: „ubiór odgrywa ogromną rolę” przytaczanych jest wiele przykładów i historii, chociażby taka… posłuchajcie: Pewnego razu, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, Thomas Jefferson konno przyjechał do Baltimore. Zakurzony wszedł do hotelu. Ze szpicrutą w ręku podszedł do stanowiska recepcji i poprosił o pokój. Właściciel, krytycznym spojrzeniem obejrzał przybysza i powiedział:
22.03.2012
Nie opowiadaj bajek w prezentacji…, czy aby na pewno?
Parafrazując moich mistrzów kabaretu,
czyli nieistniejącej już grupy Potem
(zał. Władysław Sikora), można powiedzieć, że… „Wszyscy lubimy słuchać
bajek. Najpierw czytają je nam babcie, później mamy, aż w końcu my sami stajemy
się dorośli i… przestajemy słuchać bajek. My jednak, tak do końca nie
wyrośliśmy i...” jest to otwarcie do programu „Bajki dla potłuczonych”.
Wprowadzenie to pokazuje, że… my właściwie tak do końca nigdy nie wyrastamy i
ważne miejsce w naszym życiu wciąż zajmują bajki, czyli opowieści z pointą (sic!). Kiedyś, zanim powstało słowo pisane,
istniały - jako główne - przekazy ustne
w postaci opowiadań czy historii. Można więc śmiało powiedzieć, że słuchanie
opowieści wpisane jest niejako w nasze geny. Dlatego jeśli chcecie wciągnąć
słuchaczy w swoją prezentację, zachęcam Was do stosowania ciekawych opowieści.
Historii, które lepiej zapadną im w
pamięć niż doskonałe pod względem merytorycznym, lecz suche przekazy treści.
Oczywiście, zgodzę się z Wami - nie każda opowieść może być interesująca, czy
też właściwie zrozumiana. Jakie zatem powinny być reguły takiej ciekawej
opowieści?… Aaa, to już zupełnie inna bajka. Zapraszam więc do spotkania przy
kolejnym wpisie na blogu Sto Słów.
Piotr Chromiński - TZMO S.A.; 22 marca 2012r.
Piotr Chromiński - TZMO S.A.; 22 marca 2012r.
19.03.2012
Prezentacja publiczna i trzy części nogi
Słuchając pewnego wystąpienia naszła mnie refleksja – by tak rzecz – natury anatomicznej. Otóż, prezentacja przygotowana na KOLANIE, z nadzieją że się UDA, niechybnie odsłoni PIĘTĘ (achillesową piętę). A przy takim rozwoju wypadków, trudno liczyć na to, że sprawdzi się przepowiednia Stanisława Leca, który zapewniał, że z achillesowej pięty można dorobić się niezłej renty.
Marek Stączek - EdisonTeam.pl, 19 marca 2012r.
Marek Stączek - EdisonTeam.pl, 19 marca 2012r.
15.03.2012
Pierwsze sto słów
Zawsze rozpoczynam wykład przed czasem. Robię to w formie bardzo swobodnej konwersacji z ludźmi z pierwszych rzędów. Zanim nastąpi oficjalne rozpoczęcie czy powitanie, zdążę już oswoić sobie część słuchaczy i powiedzieć parę anegdot dla rozluźnienia atmosfery. Ponieważ publika już mnie trochę poznała, a może też trochę polubiła, reaguje dużo przyjaźniej na to o czym mówię, gdy już przejdę do konkretów. Ja też czuję się dużo swobodniej i pewniej gdy widzę przyjazne miny i pozytywne, natychmiastowe reakcje na moje słowa. Oficjalne otwarcie schodzi wtedy na drugi plan. Bywa też, że rozpoczęty w ten sposób wykład toczy się dalej. Nikt z organizatorów nie przerywa go nudnymi powitaniami.
Takie rozpoczęcie ma jeszcze jedną zaletę – pozwala zidentyfikować i zneutralizować ‘mędrca-przeszkadzacza’ zanim ten zdąży coś zepsuć. Taki „bardzo mądry” prawie zawsze da o sobie znać. Świadomość, że się go uciszyło daje pewność, że odezwą się później tylko ci, którzy pomogą np.: wartościowymi pytaniami.
Właśnie minęło 5 minut wykładu. Reszta w następnym odcinku.
Grzegorz Kalbarczyk - ARKONA; 15 marca 2012r.
Takie rozpoczęcie ma jeszcze jedną zaletę – pozwala zidentyfikować i zneutralizować ‘mędrca-przeszkadzacza’ zanim ten zdąży coś zepsuć. Taki „bardzo mądry” prawie zawsze da o sobie znać. Świadomość, że się go uciszyło daje pewność, że odezwą się później tylko ci, którzy pomogą np.: wartościowymi pytaniami.
Właśnie minęło 5 minut wykładu. Reszta w następnym odcinku.
Grzegorz Kalbarczyk - ARKONA; 15 marca 2012r.
11.03.2012
Piękne potomstwo małżeństwa z rozsądku
Podczas towarzyskiego spotkania
poznałem aktora teatralnego. Oczywiście, rozmowa potoczyła się w stronę
występów na forum. Popychany ciekawością, starałem się dowiedzieć, jakie
sposoby (w tej dziedzinie) wypracowała profesja, równie stara jak rola mówcy. I
oto, w którymś momencie rozmowy padło bardzo interesując stwierdzenie: „Występ
premierowy, z reguły jest lekką porażką – powiedział mój rozmówca. Aktor, sto
procent swoich możliwość ujawnia dopiero podczas piątego, szóstego występu”.
Pomyślałem, że to bardzo realistyczna ocena, bowiem: wprawa, zręczność, lekkość
jest dzieckiem powtórki i ćwiczenia. Można by dojść do wniosku, że z tego
pozytywistycznego związku: matki powtórki i ojca ćwiczenia, rodzą się
romantyczne i inspirujące: lekkość werbalna, wprawa w mówieniu i zręczność na
forum.
8.03.2012
Dwa układy odniesienia, czyli o zjawisku dylatacji czasu w prezentacji
To interesujące, jak niektóre z praw fizyki znajdują swoje odzwierciedlenie w interakcjach społecznych. Jednym z nich jest ‘paradoks bliźniąt’, dotyczący teorii względności. W paradoksie mowa jest o zjawisku dylatacji czasu, czyli różnicy w pomiarze czasu, który wykonywany jest w dwóch różnych układach odniesienia.
Różnicę taką odczułem podczas jednej z prezentacji, której miałem okazję wysłuchać. Mówca, jak należy, utrzymywał kontakt wzrokowy, komunikacja niewerbalna była adekwatna do przekazywanej treści a całość dopełniał intersującymi zagajeniami i dowcipnymi anegdotami. Pojawiły się też praktyczne przykłady zżycia oraz trafne alegorie.
Różnicę taką odczułem podczas jednej z prezentacji, której miałem okazję wysłuchać. Mówca, jak należy, utrzymywał kontakt wzrokowy, komunikacja niewerbalna była adekwatna do przekazywanej treści a całość dopełniał intersującymi zagajeniami i dowcipnymi anegdotami. Pojawiły się też praktyczne przykłady zżycia oraz trafne alegorie.
1.03.2012
Cenna wskazówka do prezentacji, czyli o zaletach 'wchodzenia w buty' słuchaczy
Chciałabym rozpocząć od słów Winstona Churchill’a, który
powiedział: Mówca tak powinien
skonstruować przemówienie, by wyczerpać temat, ale nie słuchaczy. Ta myśl
jest dla mnie cenną wskazówką przy przygotowaniu do prezentacji. Dzisiejszy
świat jest w jeszcze większym stopniu, niż za czasów Churchilla, oparty o newsy
i ciekawe krótkie formy przekazywania informacji. Dlatego przygotowując się do
wystąpienia pamiętaj – nie mów wszystkiego co wiesz i co Ciebie interesuje w
danym temacie. Wejdź na chwilę „w buty” Twoich słuchaczy i zadaj sobie pytanie:
Co z ich perspektywy może być interesującego w Twojej prezentacji? I jakich
informacji rzeczywiście potrzebują żeby czas, który spędzą słuchając Ciebie był
dla nich wartościowy?
Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl S.A.; 1 marca 2012r.
Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl S.A.; 1 marca 2012r.
27.02.2012
Potrzeba notowania. Nie każdy z nas jest jak Dante Alighieri
Kiedyś
autor „Boskiej komedii” siedział na florenckim rynku i z uwagą przyglądał się
katedrze, gdy nagle jakiś przechodzień zapytał: „przepraszam, jaka jest
najlepsza potrawa?”. Dante, bez namysłu opowiedział: „jajko”. Za rok, o tej
samej porze wielki florentczyk spacerował przy katedrze gdy nieoczekiwanie
zjawiał się ów nieznajomy i zapytał raz jeszcze: „A z czym?”. Dante bez wahania
opowiedział „z solą”.
Jeżeli
nie pamiętasz, co było pół roku temu, cztery miesiące temu, tydzień temu, to –
notuj. Notuj, a mówiąc dokładnie – znajdź swój indywidualny sposób na
notowanie.
24.02.2012
Pięciobiegowa skrzynia mówcy
- NASTAWIENIE: Do każdego wystąpienia publicznego przygotuj się psychicznie i fizycznie. Musisz mieć „strategię wystąpienia”, która powinna uwzględnić Twoje mocne strony (te uwypuklać), jak i słabe (te niwelować). Jeden z moich kolegów podczas studiów, który wygłaszał wzorcowe referaty i cieszące się wielkim poklaskiem wśród kadry naukowej, nie umiał płynnie czytać (!!!) - co było spowodowane w jego przypadku przewlekłą dysleksją. Był świadomy swoich słabych stron, zatem teksty, które miał cytować z prasy branżowej, uczył się na pamięć, co dodawało tylko splendoru jego wystąpieniom. Warto pamiętać, że „twoje nastawienie może być, albo twoim najlepszym przyjacielem, albo twoim najgorszym wrogiem”. John Maxwell.
21.02.2012
Uważaj co mówisz, gdy mówisz co… uważasz. Recz o o faux pas w prezentacji
Tuż
przed rozpoczęciem szkolenia Pani dyrektor działu HR, chcąc zachęcić zebranych
menedżerów do wykorzystania czasu przytoczyła złotą myśl: "Zachęcam do
wykorzystania tego spotkania w myśl powiedzenia, że i od głupiego można
się przecież czegoś nauczyć" (sic!). Widok twarzy trenerów - bezcenny.
Zastanawiając
się nad przyczynami tego typu potknięć czy niezręczności, popełnianych w
prezentacjach odnajduje trzy.
16.02.2012
Zrozumienie i potwierdzenie w komunikacji
Każdy ma prawo do indywidualnej
definicji tego pojęcia; ja określam ją na podstawie przeżytych doświadczeń,
związanych głównie z wykonywaniem różnych zadań i czynności zawodowych. Dla
przykładu, krótka historia sposobu przekazu informacji pomiędzy osobami
zarządzanymi i zarządzającymi. Po raz pierwszy, kiedy w dorosłym życiu
spotkałem się z formą przekazu informacji polegającej na: przyjęciu wiadomości,
zrozumieniu jej i wykonaniu zadania była to moja …służba wojskowa. Jako
żołnierz zasadniczej służby wojskowej nie spotkałem się wtedy z jednym z
podstawowych elementów komunikacji jakim jest zrozumienie! W tamtych
czasach, osobom zarządzającym – dowódcom wydawało się, że komunikat, jaki
przekazują jest tak czytelny, nieskomplikowany i ważny, iż nie powinien nikomu
sprawiać żadnych problemów. Teraz, po latach wiem, że nie może być nic bardziej
mylnego! Potwierdzenie zrozumienia przekazu jest kluczowym elementem
komunikacji. Dlaczego? Otóż mylne zrozumienie informacji, w przeważającej
ilości przypadków, doprowadza do błędnych interpretacji, złych wyników, które
nie dają satysfakcji, ani informatorowi, ani informowanemu; to tak, jakby
przekaz nigdy nie zadziałał.
Robert Hirt - ASCO Numatics; 16 lutego 2012r.
Robert Hirt - ASCO Numatics; 16 lutego 2012r.
14.02.2012
Co konstytuuje tremę?
Dyrektor
personalny dużej grupy finansowej opowiedział mi o prezentacji - a mówiąc
precyzyjnie - co się z nim działo przed jej wygłoszeniem. Nasza rozmowa
nie była objęta tajemnicą spowiedzi, więc z tej historii uczynię ‘Studium
przypadku dotyczące tremy’. „Na wyjazdowym spotkaniu z Zarządem i grupą top
menegmentu miałem przeprowadzić krótką prezentację dot. sytuacji personalnej w
firmie. Jednak dzień przed wyjazdem zadzwonił do mnie wiceprezes i polecił mi
omówienie nowego sposobu rozliczenia się naszych oddziałów w ramach motywacji
finansowej. Wiedziałem, że: 1. ten projekt jest bardzo ważny dla całej grupy
kapitałowej,
10.02.2012
Plagiat sposobów aktorskich na ciała i umysłu drżenie
Trudniej jest występować, gdy to, co się mówi firmuje się nazwiskiem
swoim a nie Szekspira. Bo jak Hamletowi zadrży głos, to publika zachwyci się
dramaturgią aktora! Co robić, gdyś Kowalski, a do ukochanej nie wspinasz się po
balkonie?
Banał pierwszy - tremę trzeba wytrzepać. Jak dywan na trzepaku. Rach,
prach, po sprawie! Potrząsnąć głową, rękoma, poskakać i poudawać,
że ma się wbudowany wibrator w brzuchu. Nie do wiary? Wypróbuj!
Banał drugi - gdy ogarniasz wzrokiem salę szyderców, patrz tuż nad
linię ich czoła. Ale tak, abyś nie widział zmarszczek- tych mimicznych, bo inne
Cię raczej wprawią w dobry humor. Oni pomyślą, że spoglądasz im głęboko w oczy,
a Twoje skupienie nie zostanie skradzione przez tysiące emocji.
Banał trzeci - znajdź sojusznika. To takie pozytywne wzmocnienie, a
psycholodzy co rusz udowadniają, że marchewka skuteczniejsza jest od kija.
Patrz na niego i pław się w zachwycie, jakim obdarza Cię jego reakcja i mów
dalej!
Katarzyna Makuła, Warta S.A.; 10 lutego 2012r.
6.02.2012
Między realizmem a optymizmem. Prezentacja o zmianie, kryzysie, restrukturyzacji, itp.
31-szy
prezydent Stanów Zjednoczonych, Herbert Clark Hoover (1929-33) urzędował w Białym Domu
w okresie Wielkiego Kryzysu. Mimo pogłębiającej się recesji, galopującej pauperyzacji
wszystkich dziedzin gospodarki i życia społecznego, co rusz wygłaszał
optymistyczne oświadczenia. Oto wyjątki z kilku jego wypowiedzi wygłoszonych na
przestrzeni dwóch lat. W listopadzie 1929 powiedział: „Brak zaufania do
gospodarczej przyszłości lub podstaw amerykańskiej gospodarki to głupota!”.
W styczniu 1930 - nie bacząc na fakty - dodał: „Kraj będzie się
systematycznie rozwijał w 1930 roku!”, zaś w lutym doprecyzował: „Bądźmy
wdzięczni za to, że stajemy na nogi”, oraz: „Kryzys zakończy się w ciągu
najbliższych 6 dni” (marzec 1930). W maju prezydent Hoover oznajmił: „Jestem
pewien, że najgorsze już za nami” i „Najgorsze niewątpliwie już minęło”
(czerwiec 1930). Swoje prorocze zaklinanie rzeczywistości zakończył w wrześniu:
„Odbiliśmy się już od dna i idziemy ku górze”. Powyższe zastawienie
prezentuję nie bez przyczyny, bo chciałbym zastanowić się nad specyfiką
wystąpienia, w której lider mówi o sytuacji trudnej (kryzysie, zmianie
właścicielskiej, reorganizacji, itp.). 2.02.2012
Nauka baletu czyli o roli praktyki w warsztacie mówcy
Aby
podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat prezentacji publicznej, posłużę
się techniką, do stosowania której namawiam uczestników moich szkoleń,
umiejętnie zastosowana jest efektywna i efektowna.
Z
nauką technik prezentacji jest jak z
nauką baletu, myślę tu o perspektywie nauczyciela, rzadko bo rzadko ale
spotykamy na swej drodze „samorodne talenta prezentacyjne”, urodzone
primabaleriny, takim osobom wystarczy wskazać kierunek, nazwać pewne elementy,
które wykonują z wrodzoną łatwością i intuicją. Zdarza się mieć a jest takich
osób więcej, które wrodzonej łatwości i lekkości w tej dziedzinie nie mają,
przed nimi wiele więcej godzin ciężkiego treningu, wiele par zdartych baletek.
Są także osoby, które kojarzą mi się z dziećmi niespełnionych rodziców
wysyłanymi na salę baletową, są ze mną z przymusu, ktoś każe im robić coś do
czego z całą pewnością nie są stworzeni…
Ale jak potwierdza przykład Churchila jest dla nich nadzieja.
Jednak
bez względu na to jakie predyspozycje, jaki talent, jaki potencjał baletowy czy
prezentacyjny ktoś posiada jest coś bez
czego wysokiej formy nie da się utrzymać – praktyka.
Tomasz
Kryński, Bayer Polska Sp. z o.o.; 02 luty 2012r.26.01.2012
Sekret Vaclava Havla cz. 4
Dziś kończę cykl „Sekret Havla”.
Przed nami trzecie z wymienianych cech – wiarygodność.
Na to, że ktoś jest, lub nie
jest postrzegany jako osoba wiarygodna składają się dwa obszary: jego
charakter oraz jego dokonania.
W pierwszym z nich (charakter)
możemy wyróżnić dwie składowe:
a.
Możliwość polegania na słowach i
deklaracjach danej osoby. Tu bierzemy tu pod uwagę spójność między tym, co dana
osoba mówi, a tym jak faktycznie jest. Czyli: czy mówi, to co myśli, a jeżeli
tak, to czy wypełnia to, o czym powiedział. I jeżeli nie zauważamy rozdźwięku
między deklaracją, a czynami, wyrażoną intencją, a faktami, to rodzi się w nas
przekonanie: „mogę mu ufać, bo … nie kłamie, robi to co powiedział”.
17.01.2012
Sekret Vaclava Havla cz. 3
Dziś
zajmiemy się drugą cechą wyszczególnioną przez greków (etos – empatia – logos).
I jak tydzień temu za jej pomocą spróbujemy lepiej zrozumieć sekret Havla. Pora
na empatię.
Zaczną
do historii. Mój znajomy uczestniczył kiedyś górskiej wyprawie. Podczas
drugiego dnia wspinaczki robili namioty na pewniej wysokości i zmęczeni
zasnęli. W środku nocy obudził ich potwora burza. Wyładowania atmosferyczne
były tak duże, że wszystko dookoła widzieli jak za dnia. Gdy mi to opowiedział,
całość historii spuentował dość znamiennie: Wiesz Marek, jest ogromna różnica
w analizowaniu definicji terminu 'wyładowanie atmosferyczne', a namacalnym
doświadczaniu tego zjawiska. Jest przepaść między pojęciem, a doświadczeniem.
Między terminem a byciem w centrum określanych wydarzeń. Idąc tropem
wyznaczonym przez mojego znajomego, nie będę definiował pojęcie „empatia”, a
sięgnę po jej namacalne przejawy. Odwołam się do realnej sytuacji, w której
Havel zaprezentował empatię w 100%.
11.01.2012
Sekret Vaclava Havla cz. 2
Dla greków trzeci w kolejności
był logos, czyli słowo (wypowiedź, argumentacja, przemowa) i od tego
właśnie rozpoczniemy odkrywanie sekrety Havla. Przyglądając się jego wystąpieniom
szybko możemy zauważyć dwie charakterystyczne cechy. Jego mowy (bardzo często)
miały znacząco osobisty charakter, oraz wyróżniała je głębia prezentowanych
myśli. W każdej z nich widać wyraźnie linie papilarne autora. Widać jego
poszukiwania. Jego refleksje i dylematy. Wystarczy przywołać początek
pamiętnego noworocznego przemówienia z 1997 roku: „Tym razem zacznę bardziej
osobiście. W roku, który właśnie pożegnaliśmy dwukrotnie stanąłem twarzą twarz
ze śmiercią. Po raz pierwszy, kiedy przyszła po najbliższą mi istotę. Drugi
raz, gdy krążyła wokół mojego szpitalnego łóżka. Obydwa, te całkowicie osobiste
i nieprzekazywalne doświadczenia, o dziwo nie odznaczały dla mnie tylko
wielkiego cierpienia nie powodowały, że myślałem „świat jest dla mnie niesprawiedliwy”.
Nie wywołały poczucia beznadziei. Przeciwnie – ku mojemu zaskoczeniu oba te
doświadczenia uznałem za wielkie wyzwanie do tego by na nowo, znaczenie głębiej
zastanowić się nad światem …”.
4.01.2012
Sekret Vaclava Havla cz. 1
23 grudnia 2011 pogrzeb Vaclava Havla. Oglądając
uroczystość żałobną nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Zachodni Świat żegnał
swojego króla. Nie przesadzam. Patrzyłem na ceremonię godną monarchy. Do Pragi
zjechali czołowi politycy Europy i przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. Legat
papieski, kardynał Coppa odczytał specjalny list Benedykta XVI. Całość odbyła
się w katedrze Św. Wita przy Placu Hradczańskim. Oprawa muzyczna: m.in. przejmujący
„Agnus Dei” z Requiem Mozarta. Tuż przed ceremonią w
całych Czechach biły dzwony. Ciało zmarłego zostało przewiezione na żałobnej
lawecie, zaprzężonej w sześć czarnych, kladrubskich karoszy. Na trasie
przejazdu konduktu, prezydenta żegnały tłumy prażan. Słowem podniosła
atmosfera. Odczuwalne poczucie straty. Wyrazy żalu i uznania. Obecnie nie
ma drugiego polityka, czy uczestnika życia publicznego, który by był żegnany w
podobny sposób! Sądzę, że warto podstawić sobie pytanie: „dlaczego Havel był
tak żegnany?” Jaki jest powód takiej masowej reakcji, którą wyzwoliła jego
śmierć? Otóż, Havel zaprezentował przywództwo w pewnym stylu. Jego publiczna
działalność była odzwierciedleniem modelu … o który pisali już starożytni
Grecy!
Marek Stączek, 4 stycznia 2012r.
Otóż wynalazcy demokracji mówili o osobie, która posiada
trzy cechy: „etos, patos i logos” (wiarygodność – empatia – mowa). Według ich
recepty, tylko człowiek, który charakteryzował się tymi przymiotami jest zdolny
do oddziaływania na innych, tzn.: gdy mówi – wyzwala zaangażowanie, gdy
przekonuje – jego argumenty brane są pod uwagę, gdy radzi – jest słuchany.
Warto podkreślić: kolejność w owej triadzie nie jest przypadkowa! Wszystko
zaczyna się do etos: „wiarygodności”, bo tylko ten, kto ją posiada jest wstanie
wzbudzić zaufanie. Potem jest empatia, czyli zrozumienie pozycji słuchacza, a
na końcu logos, czyli mowa, używane argumenty. Niech ten model pomoże w
rozumieniu „sekretu Vaclava Havla” a jednocześnie da możliwość do tego, by
upamiętnić jego osobę. Z perspektywy tej triady spróbujmy rozwikłać sekret
Havla.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








