![]() |
| Steve Ballmer |
Teraz proszę zanotować odpowiedź na pytanie - czy mówca przyciągnął moją uwagę? Następnie proszę wypisać trzy pierwsze myśli/odczucia na temat mówcy i jego (wstępu do) prezentacji. Jeśli to zrobiliście to możemy iść dalej.
Interesuje mnie, czy mamy zbieżne odpowiedzi? Ja odpowiadając na pytanie przyznaje, że nie mogłem oderwać wzroku od Steve’a Ballmera! Byłem zaskoczony, zaintrygowany i ciekawy co będzie dalej. Jednak w miarę upływu czasu ciekawość ustępowała uczuciu zdziwienia, zaskoczenia, dezorientacji. Moje zainteresowanie zmieniało się w przekonanie, że oglądam jakąś farsę, jakiś kabaret. Jednak zanim dziecko z kąpielą…. Cyceron w traktacie pt.: 'Brutus, czyli o słynnych mówcach' daje wskazówkę, czym powinien charakteryzować się dobry wstęp: „Któż tego nie przyzna, że spośród wszystkich zalet mówcy największą jest ta, by zapalił dusze słuchaczy i do tego je porwał, czego wymaga dana sprawa ...". Czy prezes Ballmer, zakładając, że przemowa miała na celu rozgrzanie publiczności, zachęcenie do większego zaangażowania się, nie zachował się adekwatnie do rady wielkiego oratora? Może użycie takiej formy było zasadne? Hmm, intrygujące, ponieważ jeżeli nawet poczynię takie założenie, to mam problem w oparciu się wrażeniu, które dość dobitnie wyraził mój znajomy: „Co za błazen?! To jakiś pajac!”. Dlaczego nadal pozostaje niesmak?
Mam zatem pytanie do Was, drodzy Czytelnicy: Gdzie jest granica? Na ile mówca może sobie pozwolić? Ile może, by nie być odebranym - jak mówi porzekadło - jako pijany wśród trzeźwych? Jaką miarą to odmierzać? Ciekawy jestem Waszych opinii.

Pan prezes zdystansował mnie do siebie, a więc do swojej idei też.
OdpowiedzUsuńMoże ten "występ" porwałby już rozgrzaną publiczność (w tym fragmencie nie słyszałam entuzjazmu ze strony audytorium).
Wszystkie chwyty dozwolone, ale zależy kto, do kogo, gdzie i na jaki temat.
Ewa
No cóż... Jednak istotą przemowy powinna być jego treść prowadząca do określonego celu. Jeżeli celem pana prezesa było przekonanie słuchaczy, że ON KOCHA TĘ FIRMĘ - to wypada pogratulować, bo z pewnością to akurat mu się udało. Czy zaraził tą miłością odbiorców swojego przedstawienia - wątpię. Z pewnością bardzo się starał, ale obszar własnej autentyczności opuścił najprawdopodobniej jeszcze zanim wcwałował na scenę...
OdpowiedzUsuńnajlepszy jest jeden z komentarzy: "I wish this would appear everytime my PC crashes instead of that boring blue screen!!!" Oczywiście nie do końca wiadomo jaki był cel takiego zachowania (bo to tylko urywek), ale moim zdaniem mógł się tak zachować i byłoby to dobre jako swego rodzaju obraz, który wyjaśniłby później. Bo rzeczywiście z tej jednej minuty wypływa raczej dezorientacja i lekki uśmiech odbiorcy (a w 22 sek. on rzeczywiście sobie chyba coś zrobił - to chyba skurcz.. chyba nie do końca się do tego przygotował :])
OdpowiedzUsuń