Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.

Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________

25.10.2011

1 sposób i 1 rada. O inteligencji mówcy cz. 1

Jeżeli rację ma prof. Bogdan Wojciszke, to o stanie czyjeś inteligencji domniemamy na podstawie sposobu w jaki się ona wypowiadania. Można by rzec, że w świecie społecznym, twój i mój komunikat to papierek lakmusowy po jaki sięga rozmówca. Nasz słuchacz ocenia czy ma do czynienia z: wybitnie, bardzo, średnio, nisko czy mało inteligentnym mówcą. A owa ocena, to nie takie tam akademickie gadanie, ale wstęp do całego – by tak rzec - ciągu. Całej akcji jaka wydarzy się w głowie odbiorcy. Akcji pod tytułem: „posłucham, czy nie posłucham tego co mówi”, „wezmę, czy nie wezmę pod uwagę jego punkt widzenia”. Słowem, rzecz istotna dla tych, co chcą być sprawni i skuteczni na forum, a nie istotna dla tych, co publicznie bełkoczą.  Tym drugim zawsze jest wszystko jedno.

P.S. W tytule napisałem: „1 sposób i 1 rada”. Mamy już sposób – wiemy, jak ktoś buduje ocenę nt. „z kim mam do czynienia?”, wiemy jak wnioskuje o owej niewidzialnej i pożądanej cesze jaką jest inteligencja. A rada? O tym, jak pracować nad wypowiedzą za tydzień.
Marek Stączek, 25 października 2011r.

18.10.2011

„Twój drugi śmiertelny wróg – przewidywalność”- cz. 2. Prezentacja przedstawiciela Towarzystwa Ubezpieczeniowego

 „Jeżeli mówi do mnie człowiek mądry, nie wiem jak zakończy. Gdy mówi głupi – wiem na pewno!”
A. Słonimski
Na forum stanął przedstawiciel towarzystwa ubezpieczeniowego i rozpoczął prezentację dla grupy 50 potencjalnych klientów: „Dwa lata temu byłem na spotkaniu swojego rocznika. Jeden z uczestników - mój serdeczny przyjaciel z roku - prowadzi firmę eventową i zaproponował nam, przejazd rowerami po górzystym terenie. Wyprawa miała trwać 2 godziny i - jak zapewniał - będzie wiele atrakcji min. zjazdy krętą, leśną ścieżką z wysokiej góry, przejazd po kamienistym terenie itp. Potem rozdał rowerowe kaski i cała grupa wyposażyła swoje głowy w instrument ochronny oprócz… mnie. Ja jedynie powiedziałem: „Radzę sobie, nie potrzebuję kasku. Zawsze jeżdżę bez i nigdy mi się nic nie stało!”. Wyruszyliśmy i w połowie trasy …”.  No właśnie, cała historia - od momentu rozpoczęcia - ciążyła ku tej śmiertelnie przewidywalnej puencie. Miała wysoce oczywisty finał, bo: mówi do nas ktoś od ubezpieczeń. Ale można był inaczej: „Wyruszyliśmy i jak się Państwo domyślacie, podczas tej podroży miałem … No nie, właśnie nic się nie miałem! Wróciłem cały i zdrów. Ba, z satysfakcją odnotowałem, że nie miałem tego hełmu na głowie. Nic mi się nie stało! Tak właśnie myślałem i tak myśli większość ludzi oprócz jednej bardzo wąskiej grup. Tych, którym coś się już przytrafiło. Ale dla nich jest już za późno! Badania wykazują że 93 % ludzi nie myśli o …” itd., itd. 
Musimy pamiętać: rola predestynuje rodzaj przekazu. Funkcja, wyznacza ostateczny cel wypowiedzi. Ksiądz mówi „przeciw złu”, menedżer „za zaangażowaniem w pracę”, ekolog „w obronie natury”. etc.  Oczywiście, wszyscy w/w muszą do tego celu zmierzać, ale droga dojścia - na ów szczyt – nie musi być oczywista (sic!). To tu i jedynie tu kryje się potencjalna szansa na oryginalność. Sposób dojścia do znanego celu to ….
Ps. Przewidywalność: dziecko nieświeżej sztampy i suchego schematu. Przewidywalność: antypody oryginalności w prezentacji i frapującego wystawienia. Przewidywalność: wróg nr 2 twojej wypowiedzi!
Marek Stączek, 18 października 2011r.

10.10.2011

Druga przyczyna słabości prezentacji, lub: „Twój drugi śmiertelny wróg – przewidywalność”

W dzień świeci słońce, a w nocy ….. Ten się nie myli, kto …. Kto pod kim dołki kopie …. Podczas wypowiadania tych zdań - w momencie pojawia się pierwszych dwóch, trzech słów  - nasz słuchacz, rozmówca wie jaki będzie ciąg dalszy, czyli owe wypowiedzi są  całkowicie  p r z e w i d y w a l n e.  Słowem, wiadomo co stoi za rogiem. Wiadomo, kto za chwilę pojawi się na scenie. Wiadomo do jakiej puenty zmierza mówca. Wiadomo, który argument pojawi się za moment. Wiadoma, wiadomo, wiadomo… ergo - można się zdrzemnąć i nic nie stracimy, ergo - można zająć się czymś innym. I wreszcie… ergo – można stanąć obok mówcy i proroczo powiedzieć: „a za chwilę powiesz nam …”. Czy jest na to rada? Posłuchajcie. O dobrym scenariuszu filmowym mówi się wtedy gdy  zawiera „suspens”. Zabieg, który ma na celu wstrzymanie biegu akcji. Manewr, który zwiększa napięcie, zaskakuje widza, czyli to nasze popularne powiedzenie „niespodziewany zwrot akcji”. A w naszej firmie mówimy o efekcie „pisku trampek”, który oddaje ideę szybkiej, nieoczekiwanej zmiany kierunku biegu. Czyli, co należy zrobić podczas przygotowania prezentacji? Opracować suspens.
Czytając to, ktoś może mi zarzucić oderwanie do realiów, bo przecież np. menedżer, który mówi do swoich ludzi zawsze ma klika celów (postawienie wyznania, przypomnienie o zasadach, wyznaczenie nowych zadań), menedżer do spraw produktu także (mówi o jakości danego rozwiązania), a handlowiec przekonuje o wartości swojego produktu, jakości usługi. Więc, z definicji z ich roli wypływa przesłanie, wyrasta puenta, rodzi się kierunek argumentacji. Ale, ale… owszem, cel jest znany, jednak drogę, którą mogą poprowadzić swojego słuchacza niekoniecznie. Właśnie sposób dojścia o znanej puenty jest szansą na zaskakującą i nietuzinkową wypowiedź. Jak to osiągnąć? Cóż, zapraszam na szkolenie pt. „Kreatywna Komunikacja”.
Ps. 1.  A tytuł proszę Pana, dlaczego druga przyczyna? Znowu ta przewidywalność, była druga musi być pierwsza, a może będę kolejne …
Ps. 2. Za tydzień przykład przewidywalnej prezentacji menedżera produktów ubezpieczeniowych.
Marek Stączek, 10 października 2011r.

4.10.2011

Abraham Lincoln, czyli o mówcy i poczuciu humoru, lub: recepta na mistrzostwo

Według amerykańskich historyków Abraham Lincoln był najbardziej dowcipnym prezydentem. Niektórzy nazywali go „kawalarzem z Białego Domu”. Lincoln ze swojego poczucia humoru uczynił oręż w walce politycznej, a opowiadając śmieszne historie nie tylko rozbawiał, ale przede wszystkim podkreślał kluczowe myśli. Warto powiedzieć, że robił to przez całe życie zawodowe, jako - prawnik, kongresmen i prezydent. Wydał kilka książek z anegdotami, które cieszyły się ogromną popularnością wśród Amerykanów.
Za ilustrację nich posłuży taki oto przykład. W czasie wojny domowej miał zwyczaj odwiedzać rannych żołnierzy. Podczas jednej z takich wizyty –  zapytał pewnego żołnierza: „czy bardzo jest Pan ranny?”, zapytany żołnierz odparł: „straciłem jedną nogę, ale byłbym  gotów stracić drugą, jeżeli tylko mógłbym usłyszeć więcej anegdot Abrahama Lincolna”.
Jak Lincoln doszedł do mistrzostwa w tej dziedzinie? Kiedyś wyznał: „opowiadania historyjek nauczyłem się w czasie, gdy byłem prawnikiem. Podróżowałem po małych miasteczkach i wymieniałem się anegdotami z innymi prawnikami i klientami”. Mamy więc drogę do mistrzostwa. Rozmowa, słuchanie, notowanie, stosowanie. Proste i trudne zarazem. Wielu, ba… bardzo wielu z tej drogi rezygnuje!

Ps.1. Dla nieprzekonanych, to zaznaczy tych, którzy uważają, że poczucie humoru, to zachowanie, które nie licuje czy umniejsza wizerunkowi mówcy polecam słowa 44 prezydenta, Baraka Obamy: „Humor nie jest frywolny. Jest po porostu innym rodzajem mądrości”.
Ps. 2  Wyobraźmy sobie, jak bardzo zmieniłby się nasz pejzaż mów publicznych, gdyby pojawiało się kliku dobrych mówców z poczuciem humoru! Można by powiedzieć, efekt byłby porównywalny z tym, jaki miał miejsce w ZSRR, gdzie po wielu siermiężnych mówcach na scenę wszedł uśmiechnięty Michaił Gorbaczow.
Marek Stączek, 4 października 2011r.