Za
ilustrację nich posłuży taki oto przykład. W czasie wojny domowej miał zwyczaj
odwiedzać rannych żołnierzy. Podczas jednej z takich wizyty – zapytał
pewnego żołnierza: „czy bardzo jest Pan ranny?”, zapytany żołnierz odparł:
„straciłem jedną nogę, ale byłbym gotów stracić drugą, jeżeli tylko
mógłbym usłyszeć więcej anegdot Abrahama Lincolna”.
Jak
Lincoln doszedł do mistrzostwa w tej dziedzinie? Kiedyś wyznał: „opowiadania
historyjek nauczyłem się w czasie, gdy byłem prawnikiem. Podróżowałem po małych
miasteczkach i wymieniałem się anegdotami z innymi prawnikami i klientami”.
Mamy więc drogę do mistrzostwa. Rozmowa, słuchanie, notowanie, stosowanie.
Proste i trudne zarazem. Wielu, ba… bardzo wielu z tej drogi rezygnuje!
Ps.1. Dla
nieprzekonanych, to zaznaczy tych, którzy uważają, że poczucie humoru, to
zachowanie, które nie licuje czy umniejsza wizerunkowi mówcy polecam słowa 44
prezydenta, Baraka Obamy: „Humor nie jest frywolny. Jest po porostu innym
rodzajem mądrości”.
Ps.
2 Wyobraźmy sobie, jak bardzo zmieniłby się nasz pejzaż mów publicznych,
gdyby pojawiało się kliku dobrych mówców z poczuciem humoru! Można by
powiedzieć, efekt byłby porównywalny z tym, jaki miał miejsce w ZSRR, gdzie po
wielu siermiężnych mówcach na scenę wszedł uśmiechnięty Michaił Gorbaczow.
Marek Stączek, 4 października 2011r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz