Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
Mój dobry znajomy przesłał mi historię, która krążyła w internecie, posłuchajcie:
Mam do Was pytanie. Nim jednak je zadam, opisze w jakich okolicznościach powstało. Otóż, moja żona Magda późno wraca do domu. Gdy ją pytam o powód - odpowiada, że musiała dłużej zostać w pracy. Gdy drążę temat: „Czy przyjechać po Ciebie kochanie?” mówi, że nie, że da sobie radę i wróci taksówką. Tydzień temu, by sprawdzić godzinę wziąłem jej telefon. Wtedy ona rzuciła się na mnie z krzykiem: „To mój prywatny telefon! Twojego nie ruszam!”. Ba, powiem Wam więcej. Gdy mam ochotę na seks, Magda kategorycznie odmawia. W nocy wychodzi z sypialni. Rozmawia z kimś przez telefon albo siedzi przy komputerze. Wczoraj postanowiłem coś z tym zrobić i zaraz po jej wyjściu z domu zacząłem ją śledzić.
Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.
Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________
29.06.2012
26.06.2012
KTO mówi ˃ CO mówi
Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
W serwisie informacyjnym podano, że książka Michelle Obamy znalazła się na piątym miejscu amerykańskich bestsellerów. Byłbym niesprawiedliwy w ocenie książki Pierwszej Damy Ameryki, bo książki nie czytałem, ale… tu brak wiedzy nie będzie mi przeszkadzał (sic!), bo nie o treść dzieła idzie, ale o fakt zajęcia piątego miejsca. Ów fakt potraktuje jako przyczynek do przypomnienia starej retorycznej zasady, która głosi: „Czasami ważniejsze jest KTO mówi, od tego CO mówi”. Owa prawidłowość, która podkreśla prymat mówiącego nad mówione, wypowiadającej się osoby się nad wypowiadane słowa, sprawdza się w bardzo wielu obszarach życia. Smutne? Niesprawiedliwe? Tak, trochę tak. Ale, jak pewnie się zgodzicie… z realiami się nie dyskutuje, na realia się wpływa.
No dobrze, a jak w omawianym przypadku na owe realia możemy wpłynąć? I tu też, nasza retoryka przychodzi nam z pomocą i słusznie radzi, podpowiadając: „Trzeba być KIMŚ by powiedzieć COŚ”. Czyli – w pewnym zakresie – przed każdym z nas droga stoi otworem. Każdy z prezentujących, wypowiadających się na forum może dążyć do owego KIMŚ, które zrodzi interesujące i ważne COŚ.
W serwisie informacyjnym podano, że książka Michelle Obamy znalazła się na piątym miejscu amerykańskich bestsellerów. Byłbym niesprawiedliwy w ocenie książki Pierwszej Damy Ameryki, bo książki nie czytałem, ale… tu brak wiedzy nie będzie mi przeszkadzał (sic!), bo nie o treść dzieła idzie, ale o fakt zajęcia piątego miejsca. Ów fakt potraktuje jako przyczynek do przypomnienia starej retorycznej zasady, która głosi: „Czasami ważniejsze jest KTO mówi, od tego CO mówi”. Owa prawidłowość, która podkreśla prymat mówiącego nad mówione, wypowiadającej się osoby się nad wypowiadane słowa, sprawdza się w bardzo wielu obszarach życia. Smutne? Niesprawiedliwe? Tak, trochę tak. Ale, jak pewnie się zgodzicie… z realiami się nie dyskutuje, na realia się wpływa.
No dobrze, a jak w omawianym przypadku na owe realia możemy wpłynąć? I tu też, nasza retoryka przychodzi nam z pomocą i słusznie radzi, podpowiadając: „Trzeba być KIMŚ by powiedzieć COŚ”. Czyli – w pewnym zakresie – przed każdym z nas droga stoi otworem. Każdy z prezentujących, wypowiadających się na forum może dążyć do owego KIMŚ, które zrodzi interesujące i ważne COŚ.
22.06.2012
Moje pierwsze słowa czyli o strategii dla osób o mocnych nerwach
Tekst: Justyna Zalewska, Coca-Cola HBC Polska.
„I did not like my stay here” – to były moje pierwsze słowa do organizatorów mojej wymiany młodzieżowej w kraju Kwitnącej Wiśni. Jako nastolatka nie miałam zaplanowanej strategii, po prostu chciałam przykuć ich uwagę, a potem wyrazić wdzięczność za gościnę swoim gospodarzom.
Skupiło to uwagę. Niektóre osoby zaczęły się nerwowo rozglądać próbują odczytać z twarzy innych moje intencje, niektórzy marszczyli brwi składając moje słowa na karb nieznajomości angielskiego, niektórzy zaczęli się nerwowo poruszać na krzesłach myśląc o różnicach kulturowych.
Kilka sekund wystarczyło, aby zaległa cisza i pytające spojrzenia zwróciły się na mnie.
„I loved being here!” Dalej oczywiście potoczyły się słowa podziękowania.
Strategia dla osób o mocnych nerwach, szczególnie gdy po pierwszym zdaniu wysiądzie prąd ;-) Od tamtego momentu zaczełam zagłębiać się w tajniki dobrego przekazu komunikacyjnego i muszę przyznać, że to jest fantastyczna przygoda wszechstronnie mnie rozwijająca.
„I did not like my stay here” – to były moje pierwsze słowa do organizatorów mojej wymiany młodzieżowej w kraju Kwitnącej Wiśni. Jako nastolatka nie miałam zaplanowanej strategii, po prostu chciałam przykuć ich uwagę, a potem wyrazić wdzięczność za gościnę swoim gospodarzom.
Skupiło to uwagę. Niektóre osoby zaczęły się nerwowo rozglądać próbują odczytać z twarzy innych moje intencje, niektórzy marszczyli brwi składając moje słowa na karb nieznajomości angielskiego, niektórzy zaczęli się nerwowo poruszać na krzesłach myśląc o różnicach kulturowych.
Kilka sekund wystarczyło, aby zaległa cisza i pytające spojrzenia zwróciły się na mnie.
„I loved being here!” Dalej oczywiście potoczyły się słowa podziękowania.
Strategia dla osób o mocnych nerwach, szczególnie gdy po pierwszym zdaniu wysiądzie prąd ;-) Od tamtego momentu zaczełam zagłębiać się w tajniki dobrego przekazu komunikacyjnego i muszę przyznać, że to jest fantastyczna przygoda wszechstronnie mnie rozwijająca.
20.06.2012
Polska reprezentacja a proporcjonalna prezentacja
W sobotę, szesnastego między 20:30 a 22:45 robiłem to co Wy. Wieczór spędziłem kibicując naszej drużynie. Jak wszystko się skończyło, wiemy miało być tak pięknie, a było jak zawsze. Ale, ja nie o wyczynach biało-czerwonych opowiem (bo i pewnie musiałbym tu już zakończyć), ale o sposobie komentowania meczu. Sposobie, jaki przeprowadził jeden z telewizyjnych prezenterów, a że pisać będę krytycznie, więc mniejsza o personalia. Tyle na wstęp, teraz do sedna. 13.06.2012
W emocji siła
Gdy mam powiedzieć coś NA GŁOS, zająć stanowisko, wyrazić swoje zdanie, sięgam do emocji jakie wzbudza we mnie ów temat. I wiem, że muszę go lubić, albo znienawidzić, poczuć względem niego bliskość, albo obcość, synchronię albo bunt (oczywiście trudność takiego zadania rośnie, gdy treść jest ambiwalentna, pełna sprzeczności lub pobieżnie znana). Po co to wszystko robię? Otóż, w ten sposób cały temat nabiera dla mnie większego znaczenia, łatwiej mi skierować uwagę na jego najbardziej istotne elementy, a dzięki temu wypowiedź staje się osobista, autentyczna i sugestywna! Tylko tak zbieram całą swoją SIŁĘ, którą mam i macham do TREŚCI czerwoną płachtą. Drażnię ją i podziwiam. Toczę z nią walkę lub przed nią klękam. A wtedy ona… zaczyna mi sprzyjać, łagodnieje, pozwala się okiełznać. Taka dynamika umysłu prowadzi mnie do pierwszego słowa.
dr Joanna Kantor-Martynuska; SWPS; 13 czerwca 2012r.
dr Joanna Kantor-Martynuska; SWPS; 13 czerwca 2012r.
9.06.2012
O uwodzącej sile narracji
Swój pierwszy wpis na blogu chciałabym poświęcić opowieściom wplatanym w treść wystąpienia publicznego. W mojej ocenie to jedno z efektywniejszych narzędzi podnoszących atrakcyjność prezentacji. Jak wykorzystać go skutecznie? Przede wszystkim dobrze jest, jeśli są to historie prawdziwe, osadzone w miejscu i czasie, z kolorytem, barwnie odmalowane. Konieczne jest by łączyły się sensownie z najważniejszą treścią przekazu, ilustrowały ją w sposób zapadający w pamięć, zmuszający nas do refleksji, dający jasne wskazówki w jaki sposób w przyszłości powinniśmy zadziałać. W przeciwieństwie do nudnych punktów wypisanych na slajdzie, krwista opowieść zostaje z nami na długo po zakończeniu prezentacji.
Dzięki niej możemy zabłysnąć później w towarzystwie, wzbudzić szacunek, zachwyt, zaciekawienie, rozpocząć ciekawą wymianę opinii. To pewnie jeden z powodów dla których tak je lubimy ;)
Myślę, że są one dla nas atrakcyjne również dlatego, że budują bliskość, odwołują się do tradycyjnego sposobu dzielenia się wiedzą opartego na ustnym przekazie i opowieści snutej powoli przy ognisku przez plemiennego mędrca.
Monika Hycnar - ITI Corporation; 9 czerwca 2012r.
Dzięki niej możemy zabłysnąć później w towarzystwie, wzbudzić szacunek, zachwyt, zaciekawienie, rozpocząć ciekawą wymianę opinii. To pewnie jeden z powodów dla których tak je lubimy ;)
Myślę, że są one dla nas atrakcyjne również dlatego, że budują bliskość, odwołują się do tradycyjnego sposobu dzielenia się wiedzą opartego na ustnym przekazie i opowieści snutej powoli przy ognisku przez plemiennego mędrca.
Monika Hycnar - ITI Corporation; 9 czerwca 2012r.
1.06.2012
Emigracyjna fala jako miernik jakości prezentacji
Współczesna technologia pozwala nam na coś, o czym nasi dziadowie nawet nie śnili. Mamy, na ten przykład możliwość ‘bycia’ w kilku miejscach na raz. W TV oglądamy to, co dzieje się w tym samym czasie na boisku sportowym w Niemczech, w tym samym czasie rozmawiam przez telefon z kimś, kto jest w Anglii i cytuję mu wypowiedź z e-mila, którą dostałem przed chwilą od wspólnej znajomej ze Stanów. I bezspornie w tym wszystkim jest ogromna korzyść, ale jest też … druga strona medalu. Dziś, o tej drugiej stornie – posłuchajcie proszę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)