Aby
podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat prezentacji publicznej, posłużę
się techniką, do stosowania której namawiam uczestników moich szkoleń,
umiejętnie zastosowana jest efektywna i efektowna.
Z
nauką technik prezentacji jest jak z
nauką baletu, myślę tu o perspektywie nauczyciela, rzadko bo rzadko ale
spotykamy na swej drodze „samorodne talenta prezentacyjne”, urodzone
primabaleriny, takim osobom wystarczy wskazać kierunek, nazwać pewne elementy,
które wykonują z wrodzoną łatwością i intuicją. Zdarza się mieć a jest takich
osób więcej, które wrodzonej łatwości i lekkości w tej dziedzinie nie mają,
przed nimi wiele więcej godzin ciężkiego treningu, wiele par zdartych baletek.
Są także osoby, które kojarzą mi się z dziećmi niespełnionych rodziców
wysyłanymi na salę baletową, są ze mną z przymusu, ktoś każe im robić coś do
czego z całą pewnością nie są stworzeni…
Ale jak potwierdza przykład Churchila jest dla nich nadzieja.
Jednak
bez względu na to jakie predyspozycje, jaki talent, jaki potencjał baletowy czy
prezentacyjny ktoś posiada jest coś bez
czego wysokiej formy nie da się utrzymać – praktyka.
Tomasz
Kryński, Bayer Polska Sp. z o.o.; 02 luty 2012r.