Zastanawiając
się nad przyczynami tego typu potknięć czy niezręczności, popełnianych w
prezentacjach odnajduje trzy.
Pierwsza, to skupienie mówiącego na pewnym aspekcie swojej wypowiedzi - jak w porównaniu Warszawy do czarnej dziury (K. Marcinkiewicz). Skojarzenia mamy zapewne podobne, drogi czetlniku, jednak intencją mówiącego było podkreślenie pewnej właściwości tego fenomenu astronomicznego, a mianowicie tego, że... wszystko przyciąga!
Druga
przyczyna,to chęć zobrazowania treści prezentacji. Jednak nie zawsze wychodzi, jak Zygmuntowi Wrzodakowi, kiedy porównał działność SLD w dziedzinie gospodarki do raka,
którego nie będzie można potem przypudrować!
Trzecia.
Z moich obserwacji wynika, że najczęstszą przyczyną, jak w historii z początku szkolenia, jest brak refleksji
mówiącego nad tym, jak jego wypowiedź będzie odebrana przez słuchaczy. Czasami w
pogoni za chęcią zacytowania, posłużenia się przykładem lub inną figurą
retoryczną stajemy się ślepi i głusi na wydźwięk tego,co mówimy. A przecież warto
zadać sobie trochę trudu i sprawdzić, jakie wrażenie wywołam chcąc kogoś
zacytować, czy przytaczając historię. Uważajmy więc co mówimy.
P.S.
Przeglądając ostatnio jedną z książek Bożydara J. Kaczmarka natknąłem się na
taki oto fragment: „W związku z powyższym warto przytoczyć radę, którą
usłyszałem od ojca jednego z moich przyjaciół podczas przyjęcia z okazji
uzyskania stopnia doktora habilitowanego i związanego z tym stanowiska docenta.
Zacytował on słowa pewnego rabina skierowane do świeżo upieczonego docenta: ‘Ty
jesteś teraz bardzo mądry, ale pamiętaj, że od głupszego też można się czegoś
nauczyć’. Zawsze starałem się o tym pamiętać i przyznać muszę, że
niejednokrotnie uwagi przekazywane przez mniej doświadczonych kolegów lub
studentów umożliwiały mi precyzyjniejsze wyrażenie moich przemyśleń”. No
właśnie bo i od głupiego kolegi przecież można…. Pozdrawiam kolegów...
Radek Głowacki - EdisonTeam.pl; 21 lutego 2012r.
Radek Głowacki - EdisonTeam.pl; 21 lutego 2012r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz