![]() |
| Abraham Lincoln |
A jak sprawa poczucia humoru przedstawia się w kontekście tematu naszego bloga - wystąpień publicznych?
Szukając odpowiedzi na tak zadane pytanie natrafiam na pewien dylemat (a jak za moment się okaże… dylemat pozorny). Otóż, pierwszy składnik owego dylematu, to stanowisko pod którym dwiema rękami się podpisuje. Teza jednego z największych amerykańskich mówców Abrahama Lincolna, który powiedział: „Przeciętnych ludzi łatwiej przekonać szeroką humorystyczną ilustracją, aniżeli innym sposobem!”.
Drugi składnik dylematu wiąże się ze stanowiskiem, które często artykułowane jest przez uczestników szkoleń, gdy wspominam o wartości humoru w wystąpieniu. Wtedy to pojawia się złowrogie słowo „ale”! „Ale” w następujących konfiguracjach np.: „ale można kogoś obrazić”, „ale może to być źle odebrane”, ale, ale, ale. Jednak ostrożnie nie potępiam w czambuł owego „ale”, bo u jego źródła stoi realistyczna ocena jakości humoru stosowanego podczas prezentacji. Owo „ale” jest komentarzem do realiów, do zastosowania humoru, a nie do istoty, jego faktycznej wartości. Uczestnicy mówią NIE dla kiepskiego dowcipu, płytkiej anegdoty, żartu niskiego lotu, który obraża i ośmiesza. Tak więc, jak zapowiedziałem jest to z pozorny dylemat.
Jak więc widać sprawa nie dotyczy tego 'czy' ale 'jak' i o tym napiszę za tydzień. Przedstawię moją klasyfikację humoru oraz korzyści jakie odnosi mówca stosujący tę formę przekazu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz