Chciałbym się podzielić z Wami pewnym spostrzeżeniem, którego byłem świadkiem podczas moich warsztatów z prezentacji jakiś czas temu.Odbywało się właśnie pierwsze spotkanie tzw. briefujące uczestników co do celów i oczekiwań grupy podczas cyklu warsztatów w ramach Akademii Prezentacji. Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Przedstawiłem moją propozycję wspomnianego programu, który obejmował różne aspekty związane z sztuką prezentacji. Moją pozorną pewność, że zaprezentowany pomysł okazał się trafiony rozwiał jeden z uczestników, kiedy pod koniec spotkania, zwyczajowo upewniam się czy wszystkie wątpliwości i pytania nie pozostają bez odpowiedzi, powiedział: ….nie no wszystko ok, ale czego mnie Pan chce jeszcze nauczyć? Ja zrobiłem już ponad 5000 prezentacji i nie wydaje mi się abym mógł się dowiedzieć czegoś nowego.! (dodam, że uczestnik przewyższał mnie również wiekiem o dobre 15 lat) Postanowiłem DOPASOWAĆ mój komunikat DO ODBIORCY. Wiedząc, że ryzykuję postanowiłem zacytować klasyka: “Każdy osąd wydawany przez jednostkę jest warunkowany przez jego typ psychologiczny oraz każdy punkt widzenia jest relatywny.” C. G. Jung
Powiedział wtedy, że jeśli chodzi o te wszystkie psychologiczne kwestie to się za bardzo na tym nie zna i trudno jest mu wchodzić w dyskurs. Tu Cię mam! Może w takim razie warto jest poznać nie tylko psychologiczne aspekty, ale również wiedzieć jak osobiście funkcjonuję i dlaczego podczas moich prezentacji są osoby, które sprawiają wrażenie lekko znużonych a w innych momentach pojawia się dużo szczegółowych (upierdliwych) pytań, a może czasem ktoś po wystąpieniu mówi, że nie dostał tego po co przyszedł – KORZYŚĆ itd.
Kiedy rozmawiam z ludźmi zajmującymi się zawodowo sztuką prezentacji dostaję wiele informacji na temat struktury, jak powinna być zbudowana nasza wypowiedź, co chcemy przez nią wyrazić – CEL, jak środki retoryczne potrafią „uwidocznić” argument, jaki wpływ ma body-language, głos i wiele innych istotnych aspektów. Oprócz tego, że interesuję się prezentacjami publicznymi interesuję się aspektem psychologicznym (choć psychologiem nie jestem) w aspekcie realizacji przekazu. No i zrobiło się poważnie i naukowo. Uspokajam, nie zamierzam iść drogą nieznaną. Od kilku lat udaje mi się łączyć te dwa aspekty SZTUKĘ PREZENTACJI i TYPOLOGIĘ OSOBOWOŚCI w półtoradniowy warsztat pt. Prezentacje na kolorowo. Przedstawiony wyżej przeze mnie uczestnik, również przeszedł ten warsztat. Początkowo nazwa INSIGHTS® może wydawać się niezrozumiała ale kiedy poznajemy swój styl funkcjonowania oraz swoje własne PREFERENCJE tak zwane automatyzmy widzimy, że tak jak nas, innych pewne zdarzające się sytuacje inspirują , a inne czasem denerwują podczas wystąpień różnych mówców.Ów uczestnik dowiedział się, że jest dominującą czerwona energią i potrzebuje zrozumieć, że jego szybkie i dynamiczne tempo prezentacji może u niektórych osób (zielonych) wywoływać „zadyszkę komunikacyjną”. Tu sprawdza się moje powiedzenie: NIE RÓB DRUGIEMU CO
Nie mam pewności, że każdy kto chce rozwijać swe kompetencje prezentacyjne będzie na tyle ŚWIADOMY swoich mocnych i słabych stron, że będzie odczuwał pragnienie bycia bardziej zrozumianym i perswazyjnym mając wiedzę o psychologicznych stylach funkcjonowania. Mam jednak pewność, że każdy sposób, czy narzędzie, umożliwiające większą ELASTYCZNOŚĆ w kontaktach interpersonalnych buduje naszą PEWNOŚĆ i daje nam WŁADZĘ. Bo …Jestem w stanie kontrolować tylko to czego jestem świadom. To czego nie jestem świadom ma kontrolę nade mną John Whitmore.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz