Na początek trochę historii. Człowiek nauczył się mówić około 35000 lat temu, wedle jednej teorii, aby komunikować swoje potrzeby i przekazywać informacje o zagrożeniu, wedle drugiej, aby integrować tworzące się grupy. Niezależnie od tego jaki był pierwotny impuls powstania mowy to komunikujemy się już od tysięcy lat. Sztuka mówienia była szczególnie rozwijana przez starożytnych Greków i Rzymian, wiele wskazówek do dzisiaj jest aktualne.Dla mnie osobiście jedną z ważniejszych jest „littera docet, littera nocet”. Słowo uczy, ale także może zabić. Mam na myśli to, że słowo może zabić, nie tylko dosłownie, ale także może zabić idee. To jak mówimy, jak przekonujemy może w równym stopniu zjednać słuchaczy lub ich zniechęcić do pomysłu, projektu, idei.
Zdarzyło mi się słuchać takich mówców, którzy nieprzemyślanym jednym zdaniem lub nieadekwatnym żartem w niwecz obracali całą naprawdę dobrą prezentację. To do kogo mówimy, temat jaki poruszamy i cel jaki chcemy osiągnąć powinny wyznaczać jakiego „języka prezentacji” będziemy używać. Pamiętając, aby - tu znów przytoczę słowa C.K. Norwida - nie sprawić, aby Słowo było celem, a nie środkiem do celu.
Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; 06 kwitenia 2012r.
Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.
Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Magda, mam tu dobry przykład. Jakieś trzy miesiące temu uczestniczyłem w prezentacji, którą prowadził mówca z Australii (kraj, co tu mówić, bardzo wolnościowy, a kulturowo zróżnicowany i liberalny). Otóż, ów prezenter, na początku swojego wystąpienia zrobił coś, co mnie zaskoczyło. Wziął aparat fotograficzny i powiedział, mniej więcej tak: „Obiecałem mojej żonie, że zrobię zdjęcie całej waszej grupie”, i… rozpoczął sesję! A, że na sali było około 400 osób, więc musiał wykonać pięć, czy sześć ujęć. Ja, podczas tego wstępu czułem się jak przysłowiowa małpa w zoo, trochę zmieszany i zaskoczony, ale… zakładałem: „on zrobił to w jakiś zamiarze, zaraz tę sytuację do czegoś wykorzysta”. Myślałem: „za moment okaże się, że to było sprytne zagranie, by nas (początkowo) negatywnie zaskoczyć, a potem inteligentnie wytłumaczyć całe zajęcie”. Ale, ku mojemu zdzwonieniu nic z tych rzeczy! Wszystko to było na serio!!! Cóż, pomyślałem żenada. I z ową żenadą w głowie siedziałem podczas jego wystąpienia. Pewnie, ów mówca zrobił coś, co w tamtej kulturze była w porządku, ale dla nas … nie do przyjęcia. Czyli, wracając do Twojego wpisu – jego „jak”, przysłoniło „co”.
OdpowiedzUsuńDodałam tylko – gwoli sprawiedliwości – że potem, podczas swojej prezentacji odbudował swoją wiarygodność. Mówił z pasją i bardzo rzeczowo, a to przecież rzadkość.
PS. Ni niej, na początku: strzał w stopę i potencjalne zasłonięcie idei prezentacji. Marek Stączek