Tekst: Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
Zwabieni tytułem, okładką lub zasłyszanym fragmentem sięgamy po książkę oczekując, że nas wciągnie i zaintryguje. Czasami jednak jest tak, że w miarę upływu czasu spędzonego przy lekturze zamiast zaciekawienia pojawia się rozczarowanie. Wtedy, narzekając pod nosem rzucamy książkę w kąt. Mnie niedawno przydarzyło się coś podobnego i nie w kontekście literatury, ale prezentacji publicznej, czyli problematyki podejmowanej na naszym blogu. Posłuchajcie.
Byłem na spotkaniu biznesowym, podczas którego każdy uczestnik miał wygłosić sześćdziesięciosekundową prezentację. Tematyka wystąpień była jasno określona – zareklamowanie swojej profesji, działalności firmy. Nie ukrywam, że oczekiwałem interesujących prezentacji. Przecież Ci ludzie będą mówili o „koszuli, bliższej ciału…”, czyli o tym czym zajmują się na co dzień. Co zastosują aby zaintrygować słuchaczy?
Wysłuchałem 20 prezentacji. W miarę upływu kolejnych, szybkich recytacji z kartek, deklamacji wyuczonych regułek i haseł reklamowych (czasami opartych na rymie częstochowskim), w myślach powtarzałem za Cyceronem - "nie zachwyca…”.* Gdy po spotkaniu podzieliłem się swoją obserwacją ze znajomym ten powiedział: ale czego się spodziewałeś? Właśnie. Może byłem naiwny, jednak czekałem na czegoś oryginalnego i przekonującego.
Były też pozytywy, dokładniej mówiąc – trzy pozytywy. Trzy prezentacje wyróżniały się ponieważ ich autorzy wykorzystali skuteczne narzędzie - techniki retoryczne.
Pierwsza opierała się na przytoczeniu paru, dobrze wyważonych, wypowiedzi klientów. Czyli autor zastosował technikę cytatu. To tak jakby na forum „pojawił się” cytowany klient, stanął przed nami i mówił tymi samymi słowami co mówca. Efekt? Wrażenie autentyczności.
Druga, to opowiedziana historia realizacji zamówienia. Widać, że opowiadanie było przepracowane, że ktoś zadał sobie trud, by wydobyć sens. Początek, środek i koniec. Pointa historii? Cóż, dość przewidywalna, ale sposób opowiedzenia – majstersztyk. A wiemy, że słuchanie historii jest jak chodzenie po bagnie, wciąga.
Trzecia to metafora: „na rynku firma podobna jest do dużego balonu – powiedział prezenter. Jeżeli balon leży na ziemi widzi go niewiele osób. Natomiast gdy go napełnimy ciepłym powietrzem, unosi się i jest widoczny z daleka. Minimum słów maksimum treści. Jeden obraz wiele treści. Obserwując słuchaczy widziałem jak kiwali głowami ze zrozumieniem.
A Ty, drogi czytelniku, podczas ostatniej prezentacji schowałeś się za Power Point i notatkami, czy może też zastosowałeś któraś technikę retoryczną, aby lepiej zobrazować treść?
*"Mowy, która nie zachwyca nie mogę uznać za elowentną"
Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.
Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz