Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.

Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________

15.11.2012

Cui bono?*

Tekst: Włodzimierz Tasak, WBST
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że są różne rodzaje wystąpień publicznych, które mają różne cele. Jednak niezależnie od tego sądzę, że warto wziąć pod uwagę cel, jaki przyświeca samemu mówcy lub inaczej mówiąc, efekt, jaki chciałby osiągnąć w odniesieniu do swoich słuchaczy.
Są mówcy, którzy chcą oszołomić słuchaczy – ekspresją przemawiania, błyskotliwością stwierdzeń albo ich kontrowersyjnością. Innym zależy na tym, by zrobić wrażenie swoją kompetencją, starają się więc powiedzieć coś wyjątkowego lub w taki sposób, w jaki nikt tego jeszcze zrobił. Są też tacy, którzy chcą, by ich odbiorcy dobrze się bawili. Sypią więc żartami i porywają swoją witalnością. 

Jest jeszcze jedna grupa mówców. Tym zależy głównie na tym, aby to, co przekażą, wywarło jak najlepszy wpływ na słuchaczy. Taki, który zmieni coś istotnego w ich myśleniu lub postępowaniu, zachęci do podjęcia jeszcze jednej próby, albo sprawi, że inaczej spojrzą na własną osobę.
Możemy nie zapamiętać z ich przemówienia żadnego bon motu, ale powiemy: on wskazał mi drogę. 

 
Nie twierdzę, że trzy pierwsze grupy mówców źle wykonują swoją pracę. Jednak obawiam się, że są w niej nazbyt skupieni na sobie i tym, jak dane wystąpienie wpłynie na ich własną przyszłość. Natomiast wymienieni przez mnie na końcu przyszli, by służyć swoim odbiorcom i zależy im na tym, jak to, co powiedzą, może wpłynąć na przyszłość ich słuchaczy.
 
* użycie tego sformułowania nie jest oskarżeniem mówców o niecne czyny, a jedynie żartem wskazującym, że za każdą przemową może stać jakiś ukryty motyw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz