Tekst: Anna Rajtar-Klepuszewska, Netia
Czasami zdarza się nam okazja do wystąpienia, którą możemy przyjąć lub odrzucić. Nie zmniejszy to naszych szans w pracy, natomiast na pewno zabierze trochę czasu na przygotowanie, no i jeszcze ten stres… mniejszy lub większy, ale jednak. No to po co?
Sama stanęłam jakiś czas temu przed tym pytaniem. Okazją była konferencja branżowa, a ja miałam poruszyć jeden z tematów w kontekście doświadczeń mojej firmy. Moment, jak to zwykle bywa, niezbyt dobry. W pracy dużo się działo, więc czas, który ewentualnie poświęciłabym na przygotowanie swojego wystąpienia, z powodzeniem mogłam wykorzystać do nadrobienia różnych zaległości. A jednak się zdecydowałam. Dlaczego?
No więc… lubię wyzwania. Brzmi banalnie i amerykańsko… Wiem. Co więcej, to nawet nie do końca prawda, bo w zasadzie moja pierwsza reakcja na takie nowe pomysły to raczej: „ojej, to będzie wymagać sporo czasu i pracy, po co mi to, mam co robić, będę się stresować, a jak się stanie to albo tamto itd.” A jednak potem temat krąży w mojej głowie i zaczynam się do niego coraz bardziej przybliżać, opracowując sobie pomysły i plan działania, aż wreszcie podejmuję wyzwanie, czując, że będzie to dla mnie rozwojowe. Przypomina mi to zasadę „agere contra” – działaj przeciw – z tym że, nie chodzi mi tutaj (jak Loyoli) o przeciwdziałanie złu, a raczej o przeciwdziałanie bierności, komfortowi, samozadowoleniu i wszystkiemu, co ogranicza rozwój. Podejmuję wyzwanie, bo wiem (pomimo wewnętrznego oporu, a może właśnie dzięki niemu), że dzięki działaniu, doświadczę czegoś nowego, nauczę się, rozwinę. A więc z jednej strony rozwój, a z drugiej satysfakcja, że udało się przezwyciężyć swoje lęki i obawy, a to czyni mnie mocniejszą i sprawia, że kolejnym razem jest już łatwiej, bo przecież pamiętam, że poprzednio było bardzo dobrze, dobrze, a co najmniej całkiem nieźle :)
Motywujące są także informacje zwrotne od słuchaczy, którzy są zainteresowanie, zadają ciekawe pytania w trakcie, a po prezentacji podchodzą, aby spontanicznie podziękować, pogratulować lub dopytać o szczegóły, które już się nie zmieściły w wystąpieniu.
I wreszcie „last but not least”, wystąpienie to odmiana, wybicie z rutyny, dzień inny od innych dni, taki, który się pamięta, który jest w pewien sposób wyjątkowy. Jednym zdaniem: rozwój, wzrost poczucia własnej wartości, uznanie, odmiana – a wszystko dzięki jednemu wystąpieniu :)
Czy więc warto? Na to już odpowiedzcie sobie sami. Dla mnie bilans zysków i strat jest w takim przypadku dodatni.
Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.
Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz