Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.

Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________

15.02.2013

Ja i ambiwalencja emocjonalna

Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl

„Ambiwalencja emocjonalna”- pierwszy raz termin ten usłyszałem na studiach, a było to na zajęciach z psychologii społecznej. Wykładowca powiedział mniej więcej tak: „Ambiwalencja emocjonalna to stan przeżywania (jednocześnie) dwóch przeciwstawnych uczuć. To tak, jakby twoim nowym, bardzo drogim samochodem, w górach, jechała twoja osobista mamusia - teściowa. Nagle… widzisz coś niepokojącego. Droga się urywa, a ona z łoskotem leci w przepaść! To, co teraz czujesz to ambiwalencja. Dotkliwe poczucie straty i przejmująca radość!”.

Dlaczego o tym wspominam? Otóż, uczestnictwo w konferencji zorganizowanej przez „Puls Biznesu” i to, co tam zobaczyłem, pchnęło mnie w stan ambiwalencji. Wysłuchałem sześciu prezentacji, które mówiąc oględnie były dość kiepściutkie, a mówić wprost - były cienkie… jak barszcz. Początkowo mnie to smuciło, potem irytowało, pod koniec drażniło. Ale… był też komponent pozytywny (niezbędny, by mówić o ambiwalencji). Po cichu, gdzieś w głębi duszy (może ciut złośliwie) myślałem: „Nie jest źle, jest jeszcze dużo do roboty”.

PS. To setny wpis na naszym blogu, oby następny (o ile nadejdzie) opowiadała o pozytywnych zmianach w naszym „tu i teraz”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz