Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.

Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________

27.07.2012

Wystąpienie publiczne z poczuciem humoru cz. 2. Klasyfikacja humoru

Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl

Na potrzeby naszej analizy, a rozprawiamy o wartości humoru w prezentacji publicznej opracowałem taką - jak mawiał ks. J. Tischner - klasyfikację od siekiery. Rzecz świeża i pewnie potrzebuje, aby ją dopracować, ale… Wyobraźcie sobie poziomą oś. Z lewej strony mamy wartość „humor nie śmieszny”, z prawej - „humor bardzo śmieszny”, czyli na razie bierzmy pod uwagę wymiar: „na ile dana wypowiedź jest w stanie rozbawić słuchacza”. Pytamy tu i oceniamy: czy opowiedziana anegdota wywołuje falę śmiechu?, na ile wygłoszony komentarz rozbawia i wyzwala eksplozję radości, czy raczej wywołuje głosy ubolewania i ciężkie westchnie? A teraz dorysujmy oś pionową.
U góry zaznaczymy wartość „humor mądry”, zaś na dole „humor głupi”. W tym wypadku odnosimy się do tego, czy prezentowana wypowiedź zawiera odkrywczą puentę, objawia nam mądrościowy morał, wywołuje efekt „acha!”, czy raczej komentarz: „żenada, co za płytkie gadanie!”? Zestawmy teraz te wartości i skrzyżujmy obie osie. Otrzymujemy macierz z czterema ćwiartkami: ćwiartka nr 1 „wypowiedź mądra – bardzo śmieszna”, ćwiartka nr 2 „wypowiedź mało śmieszna i mądra”, ćwiartka nr 3 „wypowiedź głupia i mało śmieszna”, ćwiartka nr 4: „wypowiedź bardzo śmieszna i głupia”. Uff… mamy już za sobą, mało śmieszną klasyfikację poczucia humoru. 

Oczywiście, można by było wziąć tu pod uwagę jeszcze jedną wartość, która w sytuacji wystąpień publicznych jest bardzo ważna. Wartość związaną z szacunkiem dla odbiorcy. Wtedy to mielibyśmy do czynienia z osią, na której oceniamy, czy wypowiedź obraża słuchaczy. Przy wybraniu tej wartości moglibyśmy ocenić agresywny humor – ironię, sarkazm. Czyli to, o czym wspominał kiedyś S. Lec pisząc: „po salwach śmiechu zbierano rannych”. Ta kategoria byłaby potrzeba w ocenie zdarzenia, o którym ostatnio było dość głośno – usunięciu programu K. Wojewódzkiego i M. Figurskiego. Ale ja jednak ograniczę się do dwóch wartości – śmieszne i mądre.

Co nam wychodzi z tego zestawienia? Otóż, mówca powinien celować w ćwiartkę nr 1, a unikać pozostałych. Można by powiedzieć: „Dobry mówca powinien ograniczyć się do jednej ćwiartki! Trzy kolejne są dla niego zabójcze i nie wyjdą mu to na zdrowie”.Jednak, tu bądźmy uczciwi wobec faktów, istnieje też pewna wartość w wypowiedziach z ćwiartki nr 3 „bardzo śmieszne i głupie”, a może łagodniej: „bardzo śmieszne i błahe…”. Ten rodzaj wypowiedzi rozbawia, wnosi energię w wystąpienie. Energię, którą mówca może wykorzystać przez kolejne minuty.

PS. A tak na koniec dwa zadania: 1. Która to ćwiartka Waszym zdaniem? Z pamiętnika pracownika biurowego: "Życie to ciągła, mozolna walka: do obiadu z głodem, po obiedzie ze snem!". 2. Popatrz na swoje dwa ostatnie wystąpienia i odpowiedź na pytanie: z której ćwiartki pochodził twój humor? 

6 komentarzy:

  1. Witaj Marku.

    Dzięki za kolejne inspiracje. Po przeczytaniu tego wpisu nasunęła mi się myśl, że ja dodałbym jeszcze 3 wymiar do proponowanej macierzy, a mianowicie odbiorców naszego przekazu.

    A ten 3 wymiar, moim zdaniem, pozwoliłby nam na poruszanie się w jeszcze jednej ćwiartce. Mam na myśli nr 4 Twojej macierzy..

    Wydaje mi się, że czasami coś "śmieszne i mądre" może zostać przez słuchaczy nie do końca dobrze zrozumiane ("nie do końca" - no i już się asekuruję). Czy nie warto na tę okoliczność mieć przygotowane coś... no właśnie... może nie "głupie i śmieszne", ale coś "błahe i śmieszne"? Pod warunkiem, że jest powiązane z tematem :) lub z tym do czego chcemy nawiązać :)

    Sam mam wątpliwości, co do takiej klasyfikacji słuchaczy, przede wszystkim z obawy przed tym, czy czasem nie obrażam ich inteligencji...

    Ciekawy jednak jestem jak Ty odniósłbyś się do tego 3 wymiaru. Czy Twoim zdaniem pozwala on nam na ruch w kierunku innej ćwiartki, bo może błahe wcale nie musi być głupie, może i błahe być jednak mądre..?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Piotrek,
    Chciałbym dopytać… nim opowiem: co masz na myśli mówiąc „odbiorcy” – jakie kryteria zastosujesz?
    Co do kwestii „błahe i śmieszne” – jak najbardziej warto, daje nam energię w grupie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej Marek.

    No właśnie z tymi kryteriami mam największy problem, czy wolno nam "odbiorców" czyli słuchaczy naszych wystąpień tak klasyfikować... Chodzi mi o to, że nie każdy może zrozumieć pewien dowcip.. np. z zakresu komunikacji z przymrużeniem oka...

    Syn rano do mamy: Mamo zasłałem łóżko..
    Mama: To bardzo ładnie synku :) dziękuję.
    Syn: Bałdzo płoszę..

    Część słuchaczy zrozumiała, część nie... a jeszcze innych mógł urazić estetycznie.. jak nie przymierzając o Panu w bieli, czy kucyku dla optymisty ;)

    Dla mnie te dowcipy są błahe i śmieszne, dla odbiorców już nie.

    A podsumowując Twoje pytanie.. Mam wątpliwości czy powinniśmy zakładać poziom zrozumienia dowcipu przez słuchaczy i pod tym kontem ich klasyfikować?

    OdpowiedzUsuń
  4. Piotrze,
    Czy klasyfikować? Cóż, chyba nie można od tego uciec. Zawsze szacujemy, czy nasz przekaz dotrze. Oceniamy, czy będzie rozumiany, a jeżeli tak, to jaki będzie jego odbiór. Nie bardzo czuję zasadności, by w przypadku humoru rozbić jakiś wyjątek. Jednak przypuszczamy, skąd bierze się wątpliwość – myślmy sobie: „rozumieją, czy nie” i faktycznie oceniamy inteligencję, lotność, rzutkość naszych słuchaczy i … pojawia się metaobserwacja – mamy skrupuły – „czy nie stawiamy się ponad tych ludzi?”. A to, to już sprawa intencji – po co to robimy? Sprawa postawy – jak ustawiamy się względem publiki? Sama analiza jest neutralna, zaś jej powód może być niecny lub chwalebny.
    Dziękuje za pytanie.
    PS. I wtrącenie, nie pamiętam czyja to była koncepcja komunikacji, w której pada określenie „struktura akceptowalności”. Według jej autora, wszystko, co dostaje się poza ową strukturę jest odrzucone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Marek. Dziękuję za satysfakcjonującą odpowiedź :) rzeczywiście dokładnie trafiłeś w intencję mojego pytania i rodzące się z nią wątpliwości :) Wybór wciąż pozostaje u mnie, ale łatwiej mi będzie podjąć decyzję jakiego żartu użyć :) Pozdrawiam

      Usuń
  5. A jeśli dowcip jest śmieszny i mądry, ale mówca nie zbudował napięcia opowiadając go i puenty nikt nie zrozumiał?
    Ewa

    OdpowiedzUsuń