U jednego z popularniejszych
amerykańskich mówców, J. Maxwella znalazłem potwierdzenie swoich intuicji, a
rzecz dotyczy budowania prywatnego, podręcznego archiwum. Małej biblioteki,
która pomoże nam w przygotowaniu wystąpienia. Posłuchajcie: „W 1964 roku zacząłem
wdrażać się do lektury z nastawieniem na wyłapywanie cytatów, pomysłów oraz
przykładów (…) gdy znajdywałem coś interesującego wycinałem i archiwizowałem
(…) trzymam się tego 40 lat. Czy to zajęcie przyjemne? Nie za bardzo. Czasami
dość nudne. A czy przydatne? Z całą pewnością. Świadczy o tym zgromadzonych w
moim gabinecie 2 tysiące teczek (…) jest to moja metoda przygotowania na
sukces.” Błyskotliwa, oryginalna i mądra prezentacja jest owocem pomysłu, a
ten wyrasta na gruncie dobrego i różnorodnego materiału. Owoc nie rodzi
się w próżni, ale w dogodnym klimacie, na odpowiedniej glebie.
Kiedyś R. Kapuściński powiedział:
„na 1 stron mojego tekstu przpada 100 stron przeczytanych lektur”. Reguła
„1:100” i systematycznie budowane archiwum, obie te zasady związane są z
lekturą, bo bez czytania nie ma intrygującego gadania.
Marek Stączek, 30 grudnia 2011r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz