Tekst: Marek Stączek, EdisonTeam.pl
No, może i niepotrzebnie to zrobiłem, ale jak to się mówi - sama sobie winna, sama zaczęła. Raz, drugi, trzeci rzucała się bez powodu … i tego trzeciego razu nie zniosłem. Nie wytrzymałem i zadałem jedno niepokojące (jak się okazało) pytanie. Ale, może po kolei, bo przecież Was tam przy tym nie było.
Otóż, w gabinecie prezesa spółki informatycznej omawiam program rozwoju innowacyjnego myślenia, a naprzeciwko mnie siedzi Pani dyrektor działu HR. Wraz z rozwojem akcji widzę, że jakoś mnie ona nie lubi. Coś przez skórę czuję, że jestem jej nie w smak. Ale, jakby się na tym skończyło, to pewnie i w pokoju byśmy się rozeszli, jednak - nie. Owa pani coraz bardziej mi dokucza. Co rusz, to podważa, to kwestionuje. Oczami wywraca, z politowaniem głową kiwa. A we mnie wzbiera złość i narasta, aż - jak Wam wcześniej napisałem - po trzecim razie nie wytrzymałem i niewinne pytam: „A jak, przy pomocy twardych danych, za którymi Pani tak obstaje, będzie Pani mogła odpowiedzieć na pytanie o przyczyny danego stanu rzeczy? Czy wtedy nie należy zapytać o rzeczy miękkie, o których tu mówię? Więc, jak Pani do tego się zabierze?”. I … zamarła. Długa, przekonująca perora spod znaku „tylko twarde badania, nie zawracajmy sobie głowy miękkimi aspektami” rozsypała się jak domek z kart. Runęła, że aż gruchnęło. Pani się zmieszała i zaniemówiła. Nie znała odpowiedzi.
Dlaczego o tym wspominam? Otóż, okazuje się, że można sprawnie recytować i zręcznie przytaczać fakty. Można żonglować danymi, przy jednoczesnym niezrozumieniu rzeczy. Słowem, jest możliwy stan pewnego wykucia na pamięć, biegłości w zapamiętywaniu i sprawnym odtwarzaniu, który nie jest spowodowany lub nie powoduje rozumienia tematu. A w czasie słuchania prezentacji, dość szybko można zorientować się, czy stoi przed nami myślący, czy przytaczający, ktoś kto tylko wie, czy również rozumie. Oczywiście, widać to w sposobie odpowiedzi na pytania, ale nie tylko tam. Widać to w całym sposobie mówienia. Myślący, nie tylko prezentuje, ale też tworzy wrażenie, że dany temat przeszedł tam i z powrotem, że zna go od podszewki.
Trawestując wypowiedź znanego nauczyciela mów publicznych, D. Carnegiego powiedzmy: „przemyślana mowa wygłasza się sama”.
Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.
Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jakoś tym razem mam silną pokusę pozostania incognito :) nie mniej abstrahując od kontekstu prezentacji danych bez ich zrozumienia :) co jest kontekstem opowieści... i całego bloga.. zawsze ciekawiło mnie dlaczego dział firmy, który jest najbliżej szkoleń, ma tendencję do takich właśnie postaw, jak ta Pani :) no cóż, ale nasza rola drążyć tę twardą skałę i zmieniać bieg rzeki.
OdpowiedzUsuńMoże dlatego, że większość swojego czasu spędza na negocjowaniu z działem finansowym i działami "merytorycznymi" budżetów HR na szkolenia i podobne "miękkie" aktywności. A ci żądają tylko twardych faktów. I czasami można się samemu zapędzić w taki tryb myślenia - muszę wymagać twardych faktów, bo inaczej projekt nie przjedzie. Nie byłem na spotkaniu, nie usprawiedliwiam Pani z HR, nie generalizuję, staram się nieudolnie zrozumieć.
OdpowiedzUsuńMarku
OdpowiedzUsuńhistoryjka, choć ciekawa, wygląda na przystosowaną do poparcia tezy, o której mówisz. Ergo, nie przekonuje mnie. Dlaczego? Bo brakuje w niej wiarygodności. Ładne, bogate słownictwo maskuje fakt że my, czytelnicy, nawet nie domyślamy się, o jaką sprawę chodziło, a więc dowodzić możesz wszystkiego.
Z tezą się zgadzam. Przemyślana, przygotowana i zinternalizowana mowa "wygłasza się sama".
Artykuł mnie nie przekonuje. Może następny :)
Pozdrawiam serdecznie
Jerzy Zientkowski
Jerzy...
OdpowiedzUsuńJakiej wiarygodności Ci brakuje??? Chyba tylko braku doświadczenia w tego typu rozmowach. Miałem okazję wielokrotnie uczestniczyć w podobnych sytuacjach i autentyczna sytuacja Marka jest dla mnie potwierdzeniem, że osoby mające się koncentrować na aspektach personalnych, czyli właśnie miękkich, mające wspierać rozwój pracowników, często stają w funkcji cerbera, utrudniając rozwój umiejętności miękkich, czyli Ergo takie osoby wciąż myślą i działają w ten sam sposób.
"Miękkie rzeczy przynoszą twarde efekty", jak powiedział kiedyś pewien mądry człowiek. Niemniej niezwykle trudno jest dopasować jedne do drugich, czego owa Pani nie potrafiła najwyraźniej w swoim wywodzie przedstawić..
Ale jest to jedynie kontekst głównego przekazu naszego bloga co do którego wszyscy się zgadzamy.
Pozwoliłem sobie jednak ten kontekst skomentować, jako że blog czyta wielu przyszłych i obecnych trenerów, którzy będą się od takich osób odbijać.
Pozdrawiam serdecznie
Incognito ergo sum
Zajmuję się rozwojem pracowników i pracuję w HRze - pewnie przez to czuję się nieco wywołana do odpowiedzi. Co do wiarygodności opowieści... kwestia liczb i twardych danych jest ważna dla HRu i tutaj dodam własną opinię: uważam, że to dobrze. HR jest częścią firmy i biznesu a nie samotną wyspą, więc musi wspierać biznes i o niego dbać. Naturalnym jest w takim razie także pytanie o twarde dane np. o zwrot z inwestycji. Nawet odwołując się do powszechnie znanego modelu badania efektywności szkoleń Kirkpatricka będziemy mówić o liczbach...a więc twardych danych. Tak, HRy pytają o dane i mówią o liczbach m.in. w kontekście rozwoju pracowników. Przynajmniej HRy, które poznałam w mojej karierze zawodowej :)
OdpowiedzUsuńA teraz chciałabym podzielić się z Państwem moimi dwoma refleksjami:
1. w tym wątku ważnym jest pytanie: nie "czy?" ale "jak?" HRy pytają o dane - umiejętność prowadzenia rozmowy, budowania argumentacji oraz zadania właściwych pytań jest tutaj kluczowym czynnikiem sukcesu;
2. o ile zdobycie samych danych jest stosunkowo proste o tyle wyciągnięcie z nich wartościowych wniosków już proste nie jest... (to mój wniosek z ostatnio odbytej rozmowy z pewną badaczką)
Dlatego ważnymi w mojej ocenie pytaniami będą: jak interpretować dane już posiadane? jak łączyć owe "twarde" dane (często łatwiejsze do obronienia) z "miękkimi" (często traktowanymi jako mniej konkretne)? i w końcu jak przedstawiać dane w sposób zrozumiały oraz przekonujący?
Niewątpliwie ta część rozważań jest bardzo ciekawa biorąc pod uwagę, że jesteśmy na blogu o prezentacjach publicznych.
Pozdrawiam serdecznie
AD
Dziękuję za komentarze. Szczególnie zainteresował mnie wątek, który poruszył pan Jerzy, następny wpis poświęcę tematowi wiarygodności przytaczanych historii.
OdpowiedzUsuń