Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.

Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________

15.03.2012

Pierwsze sto słów

Zawsze rozpoczynam wykład przed czasem. Robię to w formie bardzo swobodnej konwersacji z ludźmi z pierwszych rzędów. Zanim nastąpi oficjalne rozpoczęcie czy powitanie, zdążę już oswoić sobie część słuchaczy i powiedzieć parę anegdot dla rozluźnienia atmosfery. Ponieważ publika już mnie trochę poznała, a może też trochę polubiła, reaguje dużo przyjaźniej na to o czym mówię, gdy już przejdę do konkretów. Ja też czuję się dużo swobodniej i pewniej gdy widzę przyjazne miny i pozytywne, natychmiastowe reakcje na moje słowa. Oficjalne otwarcie schodzi wtedy na drugi plan. Bywa też, że rozpoczęty w ten sposób wykład toczy się dalej. Nikt z organizatorów nie przerywa go nudnymi powitaniami.
Takie rozpoczęcie ma jeszcze jedną zaletę – pozwala zidentyfikować i zneutralizować ‘mędrca-przeszkadzacza’ zanim ten zdąży coś zepsuć. Taki „bardzo mądry” prawie zawsze da o sobie znać. Świadomość, że się go uciszyło daje pewność, że odezwą się później tylko ci, którzy pomogą np.: wartościowymi pytaniami. 
Właśnie minęło 5 minut wykładu. Reszta w następnym odcinku.

Grzegorz Kalbarczyk - ARKONA; 15 marca 2012r.

4 komentarze:

  1. Witam,
    może Pan podpowiedzieć jak radzić sobie (lub - jak Pan sobie radzi) z 'mędrcami - przeszkadzaczami' w trakcie wykładu/prezentacji?
    Dodatkowo czytając Pana wpis odnoszę wrażenie, że to rozwiązanie sprawadza się raczej w kameralnym gronie niż przy większym audytorium?
    Pozdrawiam Grzegorz N.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry, Mnie by takie 5 min zniecierpliwiło ... Zuzanna

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Grzegorzu.Oczywiście, małe spotkania są najłatwiejsze. Nie trzeba się tak bardzo starać bo wszystko samo wychodzi. Zabawa jest wtedy gdy trzeba opanować salę z 400 osobami. Dlatego ja zawsze staram się oswoić salę. Tu działa biologiczna zasada; wszystkie zwierzęta czują się bezpiecznie na swoim terenie, dlatego go zaznaczają. Najbardziej agresywny pies straci cały impet dwa kroki za furtką swojego podwórka. My sami najlepiej czujemy się we własnej kuchni, już u teściów na imieninach jest inaczej…. Dlatego „zaczynam” wykład bardzo wcześnie. Chcę oswoić obce miejsce, obcych ludzi, obcy rzutnik obce oświetlenie itd. zaznaczam teren. Wtedy jestem u siebie. Czuję się bezpiecznie. To tylko pozornie mało. Dawno temu przeczytałem, że w obcym, nieprzyjaznym miejscu skuteczną metodą zwiększenia poczucia własnego bezpieczeństwa jest podotykać ścian, przejść się po pomieszczeniu. Sprawdziłem! Dla tej samej przyczyny ale w innym celu wszystkie policje zmuszają przesłuchiwanego do siadania na izolowanym krześle, bez kontaktu z pomieszczeniem. Wiele firm prowadzi negocjację zmuszając zaproszonych do natychmiastowego zajęcia miejsca za stołem narad, wiedząc, że obce miejsce onieśmiela.
    To wszystko to początek, pierwsze 5 min. Dla mnie bardzo ważne. Dobrze jest dobrze rozpocząć. Dlatego też, jeśli mam być jednym z kilku wykładowców, walczę o to by być w najbardziej dla mnie odpowiedniej kolejności czy odpowiednim czasie i układzie wśród innych wykładów. Nienawidzę wręcz sytuacji gdy muszę wskoczyć natychmiast na salę i zacząć wykład. Bywają takie chwile więc albo staram się ich unikać albo im zapobiegać. Natomiast bardzo lubię robić wykład u siebie, nawet jeśli to „u siebie” oznacza Baku w Azerbejdżanie!
    Co zrobić z przeszkadzającymi? Złych zabić. Im szybciej tym lepiej. Zapobiec ich wygłupom a nie męczyć się z takimi. Bardzo często lub prawie zawsze są. Najgorsi są ci, którzy mają potrzebę podkreślenia swojego znaczenia. W moim środowisku są to pracownicy uczelni, często profesorowie. Osoby przyzwyczajone do feudalnych hołdów. Jeśli w ogóle przyjdą na wykład kogoś mniej ważnego to często wtrącając się pokażą kto tu jest kim. To bardzo trudny przeciwnik. Dlatego bardzo ważne jest oznaczyć takiego szybko i zrobić coś co uniemożliwi mu atak. Powiedzieć coś takiego, czego nie zrozumie, z czym nie będzie umiał walczyć. Drugą rzeczą jest jak najszybsze wypracowanie postawy absolutnej dominacji na sali. Znowu biologia, nikt nie zaczepia samca/samicy alfa, nikt.
    Natomiast ja bardzo lubię tych przeszkadzających, którzy zadają nawet trudne ale mądre pytania. Oni dają sporo atrakcji dlatego z nimi rozmawiam, odpowiadam na ich pytania, śmieję się z ich dowcipów. Sala ożywia się wtedy i wykład staje się sporą przyjemnością. Ja to lubię i zawsze staram się uaktywniać salę. Polecam!
    Pozdrawiam. Grzegorz Kalbarczyk.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Zuzanno. 5 minut to przenośnia oznaczająca coś na kształt dobrego przygotowania się do roli głównego rozgrywającego. Lepiej na sali rządzić. Dla mnie wykłady są ważne. Nie włóczę się po świecie, żeby udawać przed żoną, że robie coś istotnego. Każdy więc element traktuję poważnie. Wielokrotnie przekonałem się, że sukces to efekt ciągu bardzo licznych drobiazgów. Każdy z nich może okazać się kroplą, która przepełni czarę no i dwieście osób zginęło w katastrofie lotniczej. Dlatego staram się niczego nie pomijać. Zawal coś na początku, coś co zepsuje następny drobiazg a zobaczysz jak trudno wrócić do gry. Ze starej piosenki: „niby nic a kamyk w bucie”. Jak masz dwa kamyki w bucie, i to na początku, nie dożyjesz do końca. Widziałem bardzo wielu, niby mocnych gości, którzy posypali się na takich drobiazgach!! Mój najdłuższy wykład trwał 5, słownie pięć godzin i musiałem wygonić słuchaczy do domu. Dłużej nie dałem rady, chociaż ludzie nadal chcieli słuchać!
    Pozdrawiam. Grzegorz Kalbarczyk

    OdpowiedzUsuń