Drodzy czytelnicy, tworząc niniejszego bloga chcemy być blisko rzeczywistości a daleko od fikcji. Stąd też osoby piszące, to ludzie na co dzień zajmujący się wystąpieniami publicznymi, praktycy: Tomasz Kryński - Bayer Polska; Robert Hirt - Menedżer; Marcin Korowaj - Radny Dzielnicy Białołęka m. st. Warszawy; Anna Dąbrowska - Grupa Onet.pl; Piotr Chromiński - TZMO; Jolanta Hanc - Grupa Onet.pl; Magdalena Stankiewicz - MundiPharma Polska; Przemysław Kopyto - UCB Pharma; Dr Włodzimierz Tasak - WBST; Rafał Waśniewski - Marketing manager; Katarzyna Halicka - Wirtualna Polska; Marek Ignyś - Bayer Polska; Bogumiła Jankowska - BZ WBK; Monika Hycnar - Ekspert HR; Dr Joanna Kantor-Martynuska - SWPS, Justyna Lubach; Adam Rogala - TVN; Artur Kalicki - TVP; Anna Rajtar-Klepuszewska - Netia.

Jesteśmy przekonani, że teksty będą dla Was interesujące i inspirujące. Czytajcie, komentujcie i przesyłajcie dalej!
Marek Stączek, Radek Głowacki, EdisonTeam.pl
___________________________________________________________________________________________________________________________________

8.03.2012

Dwa układy odniesienia, czyli o zjawisku dylatacji czasu w prezentacji

To interesujące, jak niektóre z praw fizyki znajdują swoje odzwierciedlenie w interakcjach społecznych. Jednym z nich jest ‘paradoks bliźniąt’, dotyczący teorii względności. W paradoksie mowa jest o zjawisku dylatacji czasu, czyli różnicy w pomiarze czasu, który wykonywany jest w dwóch różnych układach odniesienia.
Różnicę taką odczułem podczas jednej z prezentacji, której miałem okazję wysłuchać. Mówca, jak należy, utrzymywał kontakt wzrokowy, komunikacja niewerbalna była adekwatna do przekazywanej treści a całość dopełniał intersującymi zagajeniami i dowcipnymi anegdotami. Pojawiły się też praktyczne przykłady zżycia oraz trafne alegorie.

Cóż po tym, skoro różnica w pomiarze czasu (u odbiorców i mówcy), wyniosła ponad trzydzieści minut! Cała prezentacja trwała 60 minut, co oznacza, że mówca przedłużył ją o pół godziny! Poruszał się w innym układzie odniesienia. Na nic westchnienia, na nic pokasływania i wymowne ziewnięcia słuchaczy. Mówca brnął dalej i przekładał kolejne kartki z notatkami.
Koło 40 minuty prezentacji pojawiło się światełko w tunelu - nadzieja na rychły koniec. Powiedział wtedy: „myślałem, że dłużej mi zejdzie na tym zagadnieniu”. Jednak to światełko szybko zgasło kiedy dodał: „Mamy więc jeszcze czas aby powiedzieć o…" I tak przez kolejne 20 minut…!
Kończąc słowami"nie wyczerpałem tematu", nie pozostawił mi wyboru w moim dylemacie - przyjść czy nie przyjść na kolejną prezentację? Mnie i paru innych słuchaczy po prostu wykończył… 


Drodzy prezenterzy, mówcy, oratorzy! Można długo, można z gadżetami, albo można gruntownie przemyśleć treść prezentacji! Warto wziąć do serca radęWisławy Szymborskiej – „można skrótem”.
Radek Głowacki - EdisonTeam.pl; 8 marca 2012r.




7 komentarzy:

  1. Bardzo interesujące porównanie do 'paradoksu bliźniąt'. Może podpowiesz jakiś sposób na utrzymanie dyscypliny czasowej. Jednak, nie idzie mi o „leczenie objawowe” tzn. zagranie, ktoś na sali pokazuję kartkę „należy kończyć”, bardziej chodzi mi profilaktykę. O to jak wyrobić w sobie poczucie czasu: ile dana część zajmie mi czasu podczas mówienia. Marek S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem autorem postu, ale wyrwę się do odpowiedzi, udzielając jej pytaniem ;). Paradoks bliźniąt! Moje pytanie brzmi nie "ile dana część zajmie mi czasu" ale "ile dana część zajmie czasu słuchaczom".
      Grzesiek N.

      Usuń
    2. Moja praktyka, drogi Marku, nie jest specjalnie wyrachowana. Raczej takie 2w1.
      Mam zwyczaj, że przygotowaną prezentację, w całości, opowiadam innej osobie. Taki zabieg, choć czasochłonny, pozwala zorientować się ile czasu będę potrzebował na poszczególne części oraz całość przemowy. Proste i skuteczne.
      Zanim jednak, jak Cię znam, wzruszysz ramionami i powiesz 'phi' pozwól, że zwrócę Twoją uwagę na dodatkowy walor tej metody. Otóż taki krytyczny słuchacz pomaga również zweryfikować poziom merytoryczny prezentacji (czy trzymam się tematu?, Czy struktura jest przejrzysta? Czy przykłady są adekwatne do treści?) a także czy będzie wzbudzała zainteresowanie? Czy będzie pobudzała słuchacza do działania? Etc.
      Ja się 'odsłoniłem', czekam zatem Marku na rewanż i na to, że rozwiejesz wszystkie nasze wątpliwości :)
      Pozdrawiam Rdek G.

      Usuń
  2. No tak, Grzesiek N. wyszedł z ukrycia i teraz - sofista - zaczyna bawić się słowami i kąsa :) Ni niej, jak już wyszedłeś... to może podpowiesz, biorać pod uwagę twoją telewizyjną praktykę? Marek S

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy ktoś tu odpowiada na pytania. tydzien temu czytałam pytanie p. Marka i sadzilam ze dzis znajde odpowiedz a tu ... Zuzanna

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za odpowiedź. Dla mnie wyczerpałeś temat, nie…. słuchacza :) A tak poważnie, to sposób, który opisałeś pomaga: w ocenie czasu, skrócenie pewnych części, lepszym opracowaniu materiału i przygotowaniu się na pytania. Niektórzy, pisząc wstępną wersję wystąpienia w komputerze, wiedzą ile czasu zajmuje im powiedzenie treści, która zawiera się - na przykład na 1 stronie - i w ten sposób, szacują ile zajmie mi prezentacja. Ale, nie skutkuje to, w odniesieniu do ludzi, którzy są podatni na własne argumenty (sic!) i czar swojego głosu. Ci zasłuchani w siebie … przedłużają (niemiłosiernie). Marek Stączek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie to dobra rzecz chociaż b. czasochłonna :( Piszesz, Marku, o czarze głosu - ja bym dodał jeszcze jeden element. Trudno się zmusić do pisania kiedy ma się poczucie już pewnej 'lekkości' za pulpitem wynikającej z praktyki:)
      Co do samego pisania to dodam pewną, czysto techniczną, uwagę: należy określić swój sposób pisania. Mój znajomy, który ma zwyczaj pisania na komputerze swoich prezentacji robi to czcionką o rozmiarze 14 z podwójną interlinią (również po to aby lepiej widzieć). Taka zapisana strona to ok. 3 min., (nie więcej niż 4min.), czytania. Trochę dłużej jeżeli mówi, a kartka służy do podpowiedzi.
      Ktoś powie, że to jakieś strasznie banalne -muszę się przyznać, nie raz na tym poległem… Z ciekawości spróbuję tak opracować następną prezentacją. Dam znać jak poszło. Pozdrawiam Radek G.

      Usuń